Kłamstwa, którymi żyjemy



W nowym roku życzę każdemu, aby był w stanie zmierzyć się z jednym kłamstwem, z którym żyje na co dzień oraz z jednym lękiem, które owe kłamstwo przykrywa i usprawiedliwia.

Stopień intensywności cierpienia, jakie odczuwamy w życiu, jest równy dystansowi, jaki dzieli nas od prawdy o naszej rzeczywistości. Zamiast szukać uleczenia, zwracając się i stając twarzą w twarz z prawdą, uciekamy od niej coraz bardziej – w obżarstwo, alkoholizm, pracę, narkotyki czy seks.

Mówimy, że jesteśmy od tych rzeczy uzależnieni. Mylimy się. To tylko symptomy, a prawdziwe uzależnienie jest jedno – od złudzenia, że jesteśmy gdzie indziej, że jesteśmy kimś innym, gdziekolwiek indziej niż tu i teraz, w rzeczywistości naszego życia. Nie chcemy czuć tego, co czujemy. Nie chcemy teraźniejszości, tylko wymyśloną przeszłość lub przyszłość.

Jesteśmy uzależnieni, od złudnego poczucia, że jesteśmy kimś innym , w innym miejscu i innym czasie. Jedzenie, narkotyki, internet, seks, sława, praca czy wódka to tylko mózgotrzepy, które pozwalają nam uciec od prawdziwego świata, przenieść się do wymyślonej rzeczywistości, gdzie wszystko jest dokładnie tak, jak NASZYM zdaniem powinno być. Tęsknimy za wyidealizowaną przeszłością, która nigdy nie istniała, albo za cukierkową i idealną przyszłością, która nigdy nie nadejdzie. Nie chcemy przeżywać dnia dzisiejszego.
Czekamy, aż pojawi się dzień, który sobie wymarzyliśmy.

Wyobrażamy sobie, że gdybyśmy tylko żyli w innym czasie albo miejscu, odnaleźlibyśmy spokój, szczęście i harmonię. Robimy, co możemy, żeby uciec przed czasem teraźniejszym i tym kim teraz jesteśmy, kim jest nasz partner, nasze dzieci i nasze życie, choć to jedyna rzeczywistość, jaką mamy. Zaś winą za nasze złudzenia obarczamy innych.

A kiedy pędzimy chcąc wreszcie dogonić złudzenia, gubimy po drodze samym siebie. Zamiast zatroszczyć się o siebie tu i teraz, wybieramy życie w pogoni za złudzeniami ("Jak coś osiągnę, to rodzice mnie pokochają", "Jak awansuję to będę szczęśliwy", Jak bardziej się postaram, to on będzie lepszym mężem" ). Wierzymy, że nasze wymarzone szczęście, jest gdzieś daleko, tymczasem wszystko , co nam potrzeba, mamy na wyciągnięcie ręki.

A my wciąż uciekamy. Szczególnie przed jednym – własnym lękiem. I popełniamy błąd, gdyż ten lęk to właśnie sygnał naprowadzający. Wskazuje miejsce, które powinniśmy zgłębić. Jest to dokładnie to miejsce, które usiłujemy ukryć – przed wszystkimi i przed samym sobą. Im bardziej próbujemy je ukryć, tym więcej kłamstw pojawia się w naszym życiu. Kłamstw, które mają nas chronić przed bolesną prawdą, a sprowadzają na nas jeszcze więcej bólu.

Chorobą, na którą zapadliśmy są kłamstwa. Wierzymy w nie i pozwalamy, by rządziły naszym życiem, bo dzięki niemu nie odczuwamy bólu. Być może wmówiono nam, że jesteśmy źli i zasłużyliśmy na wszystko, co nas spotkało. A my połknęliśmy to kłamstwo, zamiast przyjąć do wiadomości, że zostaliśmy przez kogoś skrzywdzeni. Może powtarzamy sobie łgarstwa w rodzaju „wszystko się ułoży”, zamiast zmierzyć się np. z faktem, że nasze małżeństwo jest w rozsypce albo ktoś nas nie kocha. Łatwiej uwierzyć w złudzenie niż w prawdę.

Dlatego w nowym roku życzę każdemu z Was jak najmniej samooszukiwania siebie oraz jak najwięcej trzeźwego spojrzenia na swoje rzeczywiste potrzeby.

Źródło: „Kłamstwa którymi żyjemy. Jak zmierzyć się z prawdą, zaakceptować siebie i zmienić swoje życie.”, Jon Frederickson, Wyd. W drodze.
Share on Google Plus
    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Wpisz swoje imię, wybierając pole NAZWA z listy. Możesz komentować za pomocą konta FB, klikając Facebook Comment. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin strony.