Przestępcy i psychopaci wybierają ofiary po sposobie chodzenia



W jednym z wywiadów, Ted Bundy - jeden z najbardziej znanych seryjnych morderców kobiet - powiedział, że potrafi rozpoznać dobrą kandydatkę na ofiarę po sposobie, w jaki chodzi. Dwadzieścia lat po jego egzekucji w 2009 roku, naukowcy z Brock University postanowili sprawdzić twierdzenie osławionego mordercy. 

Ted Bundy

Badanie zostało opisane w książce Mądrość psychopatów Kevina Duttona. Psycholog Angela Book poprosiła 47 studentów o wypełnienie Self Report Psychopathy Scale - kwestionariuszy samoopisowych służących do oceny skłonności psychopatycznych wśród ogółu społeczeństwa (a nie tylko w więzieniach czy szpitalach psychiatrycznych). Następnie podzieliła ich na grupy według wyników na skali.

W dalszej części poprosiła 12 innych ochotników, aby wypełnili standardowy test psychologiczny zawierający (wśród wielu innych) pytania:
1. Czy kiedykolwiek w przeszłości stałeś się ofiarą?
2. Jeśli tak, to ile razy?

Kiedy ochotnicy przechodzili z jednego pokoju do drugiego w celu wypełnienia testu, byli nagrywani przez kamery na korytarzu.

Owe nagranie Amy Book pokazała pierwszej grupie 47 uczestników eksperymentu. Ich zadanie polegało na określeniu, w skali od 1 do 10, jak bardzo dana osoba nadaje się na ofiarę. Jeśli słowa Bundy'ego były prawdziwe i rzeczywiście potrafił on rozpoznawać czyjąś bezbronność po sposobie chodzenia, wówczas badani, którzy uzyskali wysokie wyniki na skali psychopatii, potrafiliby lepiej oceniać, czy dana osoba to potencjalna ofiara.

Takie właśnie wyniki otrzymała. Im wyższy wynik, tym skuteczniejsze typowanie ofiary. Psycholog poszła o krok dalej i ten sam eksperyment przeprowadziła w więzieniu o zaostrzonym rygorze - wśród klinicznie zdiagnozowanych psychopatów. Byli oni jeszcze lepsi od studentów-psychopatów. I również twierdzili, że to kwestia sposobu chodzenia. Podobnie jak Bundy, dobrze wiedzieli, na co patrzeć.

Możemy przyrównać wyniki eksperymentu do zachowań w świecie zwierząt. Psychopaci to drapieżniki wśród ludzi. Podobnie jak u polujących dzikich zwierząt, ich zdolność "przetrwania i przeżycia" zależy od właściwego wytypowania ofiary do upolowania. Ofiara musi być w jakiś sposób bezbronna, czy to mentalnie czy fizycznie słabsza od drapieżnika.

Pamiętajmy jednak, że nie każdy morderca to psychopata, a większość osadzonych w więzieniach psychopatami nie jest. Szacuje się, że w naszym społeczeństwie, ludzi o najwyższym wyniku na skali psychopatii jest ok. 1%. Większość tych o średnim lub niskim wyniku wykorzystuje swoje cechy w biznesie i w życiu prywatnym. (Więcej o tym np. w książce Mądrość psychopatów)

Co dokładnie zwracało uwagę w sposobie chodzenia ofiary?


Dokładniejsze badania wykazały następujące cechy wytypowanych ofiar (mówimy również o ofiarach napadów rabunkowych):

1) Sposób chodzenia. Ofiary chodziły inaczej niż inni ludzie, stawiając dłuższe lub krótsze od nich kroki. Mogły tez powłóczyć nogami lub nienaturalnie wysoko podnosić stopy. Ludzie nietypowani do ataku chodzili w sposób naturalny, równy, najpierw stawiając pietę, potem palce.

2) Szybkość chodzenia. Typowane ofiary zazwyczaj chodziły wolniej niż pozostali ludzie, w ich poruszaniu nie było celowości.

3) Płynność ruchu. Ofiary przejawiały niezdarność w ruchach - podnoszenie i opadanie środka ciężkości, chwianie się na boki, ruch urywany. Ludzie odrzucani jako ofiary mieli większą płynność i koordynację ruchu.

4) Całość ciała. Ofiary poruszały się w sposób nieskoordynowany, poruszając rękoma niezależnie od ruchu ciała. Nie-ofiary były ześrodkowane, poruszały całym ciałem jako jedną całością.

5) Postawa i wzrok. Ofiary były zgarbione, ze spuszczonym wzrokiem, nie nawiązywały kontaktu wzrokowego. Wskazywało to na uległość, brak pewności siebie i brak świadomości otoczenia - idealne cechy ofiary.


Warto zastanowić się, czy nie ma podobnego mechanizmu w pracy czy w domu. Szef o cechach psychopatycznych bez problemu wyłowi z tłumu "ofiary", którymi można manipulować i które będzie wykorzystywać. Tak samo jak partner-psychopata, który nieprzypadkowo dobierze sobie partnerkę-ofiarę.
Share on Google Plus
    Blogger Comment
    Facebook Comment

7 komentarze:

  1. Skąd wiadomo, że te akurat osoby, wskazane jako potencjalne ofiary, rzeczywiście stałyby się ofiarami w chwili próby?

    Są jakieś super testy klasyfikujące ludzi jako potencjalne ofiary, poza oczywistymi parametrami takimi jak wiek, warunki fizyczne, etc.?

    Generalnie to raczej głupoty i banały z kategorii infantylnej psychologii, no ale można się oczywiście zastanawiać dlaczego Bundy atakował akurat kobiety, zamiast na przykład karateków lub kulturystów.

    Na wikipedii piszą, że:
    "Po ujęciu seryjnego mordercy zwrócono uwagę na fakt, że większość jego ofiar miała długie, proste, brązowe włosy, rozdzielone przedziałkiem pośrodku głowy, co upodabniało je do „Stephanie”."

    Jeśli to prawda, to chyba mamy rysopis idealnej ofiary. Kobiety te na pewno poruszały się niezdarnie, nieskoordynowanie, powolnie, ze spuszczoną głową, stawiając dłuższe lub krótsze, odbiegające od tajemniczego wzorca kroki, a na dokładkę wszystkie miały szpotawe stopy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w artykule było napisane,że drugą grupę pytano czy kiedykolwiek wcześniej w życiu byli ofiarami

      Usuń
    2. Tak, jak w podanej odpowiedzi - ochotnicy najpierw wypełniali kwestionariusz, który składał się z kilkudziesięciu pytań (więc myśleli, że jest to ogólne badanie osobowości). Wśród wielu pytań znajdowały się te dwa o byciu ofiarą. Było więc wiadomo, kto kiedykolwiek znalazł się w takiej roli.

      Zdanie wypowiedziane przez Bundy'ego było przyczynkiem do badań, również z tego powodu, iż wielu osadzonych przestępców powtarza tezę, że ma radar na "bezbronne ofiary" i wie kogo wybierać z tłumu. Badano więc, czy jest to prawda.

      Odsyłam do książki "Mądrość psychopatów" Kevina Duttona, gdzie jest to szerzej opiane oraz do źródła: http://journals.sagepub.com/doi/abs/10.1177/0886260512475315

      Usuń
    3. Co do kulturystów... nie trzeba być wielkim i rzucającym się w oczy żeby zrobić niespodziankę atakującemu. Można być po redukcji i iść na trening czyli być pod wpływem wielu substancji zwiększających siłę, wytrzymałość, odporność na ból i w pewnym stopniu zwiększającym ego bo odporność psychiczna podczas treningów siłowych bardzo się przydaje. Więc jak napastnik zaczepi kogoś takiego to życzę mu dobrego czasu na sprincie bo nawet sobie nie wyobrażasz w jaką nieśmiertelność wpada się po takim miksie.

      Co do samych badań to w sumie co innego mogliby wymyślić? Nie zapominaj, że to było akademickie gdybanie a nie badanie spełniającym standardy m.in. farmaceutycznych korporacji.

      Usuń
  2. Niestety to był bardziej eksperyment niż badanie. Bardzo mała próbka. Jak sądzę badanie nigdy nie ukazało się w żadnym renomowanym czasopiśmie naukowym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu można znaleźć opis tego badania: http://journals.sagepub.com/doi/abs/10.1177/0886260512475315

      Usuń
  3. Nie chciał bym być uszczypliwy ale autorka w swoim tekście wprowadza pewną dyskryminację, mam nadzieję że popełniła to nieświadomie. Mam na myśli ostatnie zdania 'Szef o cechach psychopatycznych bez problemu wyłowi z tłumu "ofiary", którymi można manipulować i które będzie wykorzystywać. Tak samo jak partner-psychopata, który nieprzypadkowo dobierze sobie partnerkę-ofiarę.' Autorka z góry założyła że psychopatą jest mężczyzna, a niewinna ofiarą kobieta, przez co umacnia stereotypy oraz wprowadza czytelników w błąd. Bo przecież może być odwrotnie. Oczywiście jest to moje subiektywne zdanie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Wpisz swoje imię, wybierając pole NAZWA z listy. Możesz komentować za pomocą konta FB, klikając Facebook Comment. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin strony.