Język z dzieciństwa kształtuje twoją osobowość. O trudnościach w badaniach międzykulturowych


Ala ma kota. Każdy z nas zna to zdanie z elementarza szkolnego. Usłyszymy je zapewne, przysłuchując się polskim bądź amerykańskim rodzicom, którzy uczą swoje dzieci nowych słów. Kolejno będą oni opowiadać swoim pociechom – kot jest czarny, kot ma miskę, ma w niej mleko. Wydaje nam się takie oczywiste, że powinniśmy opisywać rzeczywistość za pomoc rzeczowników. Jeśli jednak posłuchamy rodziców chińskich lub japońskich, ich nauka słówek będzie przebiegała inaczej. Wypowiadane zdania będą skupiały się na relacjach i czasownikach, np. należymy do rodziny, kochasz swoją rodzinę, bawisz się ze swoją siostrą. Nie da się ukryć, że te pierwsze nauki powodują, ze kultury zachodu skupiają się bardziej na obiektach i posiadaniu natomiast kultury azjatyckie cenią sobie relacje i zależności. W kulturach zachodnich dominuje użycie zaimka JA, co wpływa na indywidualizm jednostek, zaś kultury wschodnie widzą się w kolektywie - MY, dlatego ważniejsze jest dla nich dobro ogółu i większy konformizm.

Przez wiele lat, zaniedbywane i nie brane pod uwagę, różnice kulturowe prowadziły do rażących błędów w wynikach testów psychologicznych.  Niedostosowanie kulturowe testów w szczególności ujawniało się na tle etnicznym. Warto wspomnieć, że po 1914 roku Henry Goddard przebadał Skalą Inteligencji Bineta ludzi różnych narodowości, którzy wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych. Wyniki badań były zdumiewające. Według danych, które zebrał: 87% Rosjan, 83% Żydów, 80% Węgrów i 79% Włochów było upośledzonych i opóźnionych w rozwoju umysłowym. Aż trudno sobie wyobrazić, że w ogóle udało im się wyemigrować!

Badania innego naukowca, Roberta Yerkesa przeprowadzone dość dawno temu – w okresie I wojny światowej – pokazały, że poszczególne grupy etnicznie znacznie różnią się poziomem inteligencji. Według Yerkesa ludzie nie posługujący się językiem angielskim jako ojczystym i Murzyni amerykańscy są znacznie mniej inteligentni niż biali rodowici mieszkańcy USA. Co ciekawe, badania uznano za całkowicie wiarygodne i na ich podstawie sporządzono Ustawę Imigracyjną USA, która ograniczała liczbę napływających z całego świata imigrantów. Nikomu z badających nie przeszkadzało to, że badani często słabo posługiwali się językiem angielskim i po prostu nie rozumieli poleceń.

Jednym z moich ulubionych przykładów wypaczonych badań psychologicznych  jest badanie Kinsleya nad seksualnością ludzi. Przeprowadzone jeszcze w latach 40-tych wywołało spore poruszenie wśród naukowców i nie tylko. Z raportu wynikało, że aż 90% mężczyzn i 30% kobiet zdradza swoich partnerów, co trzeci mężczyzna przyznaje się do kontaktów homoseksualnych, a dzieci są niezwykle zainteresowane tematyką seksualności. Wkrótce stwierdzono jednak, że badania zostały niewłaściwie przeprowadzone, uczestnicy nie stanowili grupy reprezentatywnej, gdyż rekrutowano ochotników. Jedna trzecia wszystkich badanych była wcześniej karana za niewłaściwe kontakty seksualne, 10% mężczyzn stanowili homoseksualiści, a za małżeństwo uznawano każdy związek, który trwał rok. Jak widać procedury badawcze mają ogromny wpływ na przebieg, a co za tym idzie, na wyniki badania.

Powyższe przypadki pokazują dobitnie jak ważna jest metodologia badań psychologicznych oraz ich adaptacja do warunków odmiennych kulturowo. Metody ewaluacji użyteczności oraz dobre praktyki z nimi związane tworzone na potrzeby rynków europejskich oraz amerykańskich, mogą nie sprawdzić się w odmiennych kulturowo społeczeństwach. Problemy mogą wystąpić praktycznie na każdym etapie ich przeprowadzania. Już przy rekrutacji dobór osób może być tendencyjny. Wystarczy nie wziąć pod uwagę czynników religijnych czy znajomości języka testu by zaburzyć jego rezultaty. W trakcie przeprowadzanie testu bardzo istotny jest czas jego trwania. Powinien być dłuższy w kulturach azjatyckich i afrykańskich, krótszy w europejskich i amerykańskich. Dla Afrykańczyka zbyt krótkie spotkanie może świadczyć o lekceważeniu. Ważny jest również wpływ moderatora czy aranżacja laboratorium, gdyż odległość pomiędzy moderatorem a uczestnikiem, różnica wieku i płci, gestykulacja moderatora, kontakt wzrokowy lub jego brak mogą znacząco wpłynąć na komfort respondenta w sytuacji testowej. Przykładowo w krajach muzułmańskich niedopuszczalny jest kontakt wzrokowy z respondentką.

Analiza wyników przysparza kolejnych trudności badaczowi. Nie we wszystkich kulturach można zastosować protokół głośnego myślenia. Dość naturalnie odbierany w Europie i Ameryce, jest  trudny do zastosowania w Azji. Wszystko to ze względu na niechęć respondentów do wyrażania negatywnych opinii lub uważanie zbytniej dociekliwości za niezgodną z etykietą. Na zniekształcenie wniosków mogą wpłynąć nieznane badaczowi czynniki związane np. z językiem, kolorami, nawykami, typem komunikacyjnym respondentów. W niektórych kulturach cisza może świadczyć o komforcie użytkownika, w innych o jego zakłopotaniu i zagubieniu.

Dostosowanie testów psychologicznych do warunków danej kultury jest obecnie łatwiejsze dzięki możliwości wynajęcia lokalnej firmy badawczej. Bez prawidłowej i rzetelnej metodologii nawet najbardziej obszerne testy możemy wyrzucić do kosza. Mam nadzieję, że czytając w przyszłości o kolejnym badaniu, porównującym odmienne kultury, zastanowimy się przez chwilę nad ich rzetelnością.

A ucząc dzieci kolejnego zdania może tym razem zamiast powiedzieć Ala ma kota, kot ma miskę, powiemy Ala lubi głaskać i przytulać kota?

Share on Google Plus
    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Wpisz swoje imię, wybierając pole NAZWA z listy. Możesz komentować za pomocą konta FB, klikając Facebook Comment. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin strony.