Historia badań wariografem w Polsce oraz inne techniki wykrywania kłamstwa

Co mierzy wariograf? Axciton Polygraph, Axciton Systems,Inc.

W tym miejscu warto uczynić dygresję dotyczącą historii badań wariografem w Polsce. Jej początek ma miejsce w 1939 roku, kiedy W.K. Zielińska opublikowała artykuł: „Znaczenie psychologicznej diagnostyki dla celów śledczych”, w którym skoncentrowała się na dwóch rodzajach odruchów:

- drżeniu rąk w wyniku emocji – eksperymenty opisane przez Gorphe,

- ruchów głowy i kończyn, pulsu i częstotliwości oddychania – eksperymenty opisane przez Lipmanna.

Pierwszy wariograf w Polsce zakupiony został w latach 30-tych, a nastąpiło to z inicjatywy Instytutu Psychologii w Warszawie – zakup wspomagany był przez Fundację Rockefellera.

Pierwsza wzmianka dosłowna o wariografie – w literaturze – pojawiła się w 1949 roku w podręczniku psychologii Kreutza; pojawiło się tam słowo: odkłamywacz. Kreutz pisał: „Kłamstwo jest doświadczeniem, które różnicując prawdę od nieprawdy, zawiera elementy innych uczuć i towarzyszące im symptomy fizyczne, które również są różne. Benussi próbował detekcji kłamstwa na podstawie oddechu i ciśnienia krwi. A odkryte reguły pomogły w budowie urządzenia zwanego odkłamywaczem”.

W 1951 roku Jan Sehn, dyrektor Instytutu Ekspertyz Sądowych, skomentował działanie wariografu; stwierdził, że badania nim przypominają narzędzia równe różdżce magika lub wróżbie wróżki.

W 1958 roku Paweł Horoszewski publikując zdjęcia amerykańskich wariografów z lat 20-tych i 30-tych uczynił komentarz, iż działanie wariografu opiera się tak naprawdę na wzmaganiu atmosfery zastraszenia badanego i otrzymywaniu wyników na tej podstawie. We wczesnych latach 60-tych Horoszewski prowadził badania nad wariografem, ale nie doprowadziły one do konstruktywnych wniosków. W końcu w 1962 roku opublikował pracę: „Niektóre teoretyczne i praktyczne problemy stosowania aparatów do sprawdzania szczerości wypowiedzi”.

W 1963 roku Horoszewski wykonał badanie wariografem w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci; w sprawie tej posiadano przeciwstawne oskarżenia dwóch osób uczestniczących w libacji i brak jakichkolwiek innych zeznań. Badanie wariografem dotyczyło behawioralnych symptomów podejrzanych. W wyniku badania stwierdził odnośnie pierwszego podejrzanego, iż nie ujawnił on żadnych zmian fizjologicznych w kształtach wykresów. Ponadto stwierdził, iż podejrzany nie odpowiedział zwodniczo na pytania krytyczne.

W przypadku drugiego podejrzanego, który uczestniczył w libacji, Horoszewski stwierdził: „W konkluzji do badania wariografem, któremu Wiesław S. został poddany, można stwierdzić obecności znaczących reakcji w szczególności na pytania krytyczne związane ze sposobem zabicia Edwarda P. – są one obecne w kształcie wykresów. Takie reakcje są charakterystyczne dla ludzi doświadczających silnych stanów emocjonalnych – w szczególności związanych z ujawnieniem lub zagrożeniem ujawnienia faktów, które chcieliby ukryć przed otoczeniem.”

Reakcja prokuratora na opinie dotyczącą przesłuchania wariografem powyższych dwóch podejrzanych była następująca:

„Wiesław S. wykazał silną reakcję na pytania dotyczące sposoby zabicia Edwarda P., zgodną z reakcjami ludzi chcącymi zabezpieczyć się przed ujawnieniem szczegółów, które chcieliby ukryć… „

Interesującą ciekawostką jest odpowiedź Wiesława S. na dictum prokuratora, otóż stwierdził on iż: został obudzony o 4 rano, transport na miejsce badania trwał 3 godziny, a poza tym był zmęczony, śpiący i zdenerwowany…Ponadto pytania podczas testu naruszały godność jego żony i dodatkowo go zirytowały.

Ostatecznie Wiesław S. został skazany na 13 lat więzienia, a uzasadnienie do wyroku zawierało także odniesienie do badania wariografem i popierało wykorzystanie tego urządzenia, a argumentami były:

testy wariografem nie mogą być ignorowane tylko dlatego, że dotąd nie były stosowane w Polsce
książka, na którą powołał się obrońca „Amerykańskie gestapo” – dezawuująca wartość badania wariografem, nie ma nic wspólnego z pracami naukowymi
wyniki badań wariografem są spójne z pozostałym materiałem dowodowym i zasługują na włączenie do materiału dowodowego.
Dodatkową ciekawostką jest to, że w apelacji do wyroku nie kwestionowano wartości badania wariografem, a nawet wnioskowano i uzupełnienie o opinie fachową odnoszącego się do tego badania. Sąd odpowiedział, iż nawet bez badania wariografem, materiał dowody stwierdza jednoznacznie o winie Wiesława S. Wzięcie pod uwagę zasadności badania wariografem – jako precedens – stanowiło przyczynek do podobnych działań w przyszłości.

Profesor Horoszewski brał udział jako opiniodawca w kolejnych rozprawach z użyciem wariografu, i ostatecznie Sąd w Lublinie odrzucił jego opinię i zasadność badania wariografem na podstawie następujących argumentów:

  • takie badania nie były przeprowadzane w Polsce i stanowią pewnego rodzaju eksperyment, którego wartości jeszcze nie udowodniono
  • procedury przeprowadzania testu wariografem mają niewiadomy związek z kryminologią
  • wyjaśnienie reakcji oskarżonych jest problematyczne w kontekście ingerowania w ich prywatność
  • interpretacja reakcji oskarżonych odbywa się na teoretycznych podstawach i nie pozwala na daleko idące praktyczne wnioski


Miesiąc po aresztowaniu sąd stwierdził, iż: „Przeprowadzenie badań wariograficznych w takich okolicznościach nie ma sensu i drastycznie narusza elementarne »zasady gry«” – ostatecznie sprawa skończyła uchyleniem wyroku. Szczególnie zostały zakwestionowane dwa pytania zadane przez Horoszewskiego:

1. Czy wbiłeś nóż w głowę Edwarda?
2. Czy Lilka cię kocha? – na które owa Lilka zareagowała głośnym płaczem

W późnych latach 60-tych wariograf był używany przez służby cywilne i militarne w Polsce: MSW, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, Wojskową Służbę Wewnętrzną, WSW. W latach 70-tych miało miejsce wiele badań wariografem przeprowadzonych przez WSW w celu dochodzeń w sprawach wojskowych, głównie dotyczących kradzieży broni – preferowaną metodyką pytań, stosowaną przez WSW, była metodyka Reida.

Jedną z najsłynniejszych spraw, w których do dochodzenia włączono wariograf, była sprawa wampira Zdzisława Marchwickiego – seryjnego zabójcy kobiet w rejonie Zagłębia dąbrowskiego. Sprawa ta była niezwykle doniosła i tym samym wyrok sądu stanowił ważny moment w historii polskie sądownictwa; orzeczenie odnośnie wariografu było następujące: „badania kłamstw wariografem mają tylko charakter pomocniczy i nie mogą być interpretowane jako niezależny dowód, dający podstawy do konkretnych decyzji”.

W 1976 roku Zakład Badań Kryminalnych Uniwersytetu Jagiellońskiego zakupił wariograf Lafayette i zapoczątkował szereg badań, w tym także badanie tzw. wartości diagnostycznej wariografu – dla sprawdzenia jego skuteczności. Zastosowanie wariografu w kryminalistyce miało solidną podbudowę naukową: dopiero po roku eksperymentów, a także po współpracy naukowej z Uniwersytetem Karola w Pradze i profesorem Dufekiem, psychiatrą i lekarzem, oraz konsultacjach z amerykańskimi specjalistami od badań wariografem: Romigiem, Horvathem i Barlandem – którzy składali w Polsce wizytę dwa razy, rozpoczęto badania wariografem do spraw kryminalnych.

Stosowanym testem pytań była technika pytań kontrolnych Reida i Backstera. Począwszy od roku 1977 Na Uniwersytecie Śląskim rozpoczęto badania w sprawach kryminalnych: głównie zabójstwach. Do końca roku 1978 przebadano około 350 osób w związku z poważnymi sprawami kryminalnymi.

W tym okresie, lat 70-tych warto odnotować przypadek Joachima Knychały, seryjnego gwałciciela i mordercy kobiet, w którego sprawie podjęto decyzję o tradycyjnym przesłuchaniu kilkuset osób – ostatecznie do najważniejszych dowodów, które złożyły się na skazanie go, znajdowało się także badanie wariografem.

W przypadku Knychały szczególnie trudno było udowodnić winę; pomiędzy morderstwami kobiet w rejonie Bytomia, Siemianowic Śląskich, Chorzowa i Piekar Śląskich nie było widocznych powiązań oprócz podobnego modus operandi. Początkowo Knychały nie było w wyselekcjonowanej grupie przeznaczonych do badań wariografem. 17 maja 1982 roku miało miejsce następujące zdarzenie: Knychała wrócił ze spaceru ze swoją szwagierką Bogusławą sam i oznajmił, iż coś jej się stało podczas przeszukiwania hałdy kopalnianej, na której rzekomo szukał stalowych prętów do budowy altany. Twierdził, iż upadła, uderzyła się w głowę, ma świszczący oddech i być może umiera. Wezwani lekarzy stwierdzili zgon, a całe zajście potraktowano jako wypadek. Następnego dnia lekarz wykonujący autopsję stwierdził, iż denatka otrzymała silne ciosy twardym narzędziem w głowę.

Na inspekcję domniemanego miejsca zbrodni było za późno, gdyż poprzedniej nocy spadł ulewny deszcz i ślady zostały zamazane. Knychała trzymał się pierwotnej wersji, ponadto nic ni wskazywało, iż mógł posiadać motyw – że mógł być w konflikcie z ofiarą. W tych okolicznościach zarządzono badanie wariografem.

Badanie zostało przeprowadzone techniką Reida z reakcjami ocenianymi numerycznie; podczas badania zostały przeprowadzone następujące testy:

  • Test pytań kontrolnych Reida.
  • Test numeryczny.
  • Test pytań mieszanych.
  • Test pytań kontrolnych Reida w wersji cichych odpowiedzi.
  • Testy przeprowadzone były w następującej module: bez stwarzania presji, jakby egzaminator znal wszystkie okoliczności.


Knychała nie zareagował na pytania kontrolne, ale bardzo wyraźnie reagował na pytania krytyczne. Podczas testu numerycznych wykazano silną reakcję. Podczas ponowionego testu pytań kontrolnych Knychała ponownie nie zareagował na pytania kontrolne, a jego reakcja na pytania krytyczne była silna – zanotowano wzrost reakcji sercowo-naczyniowych. Podczas testu pytań mieszanych reakcja przesłuchiwanego zaczęła się wzmagać. Podczas ostatniego testu ponownie nie wykazano reakcji na pytania kontrolne, a podejrzany reagował na pytania krytyczne. Ostatecznie opinia na podstawie badań była następująca: Knychała odpowiadał w sposób zwodniczy na pytania krytyczne.

Knychała przyznał się do gwałtu i morderstwa krewnej i do odrażających szczegółów związanych z zabiegami zatuszowania śladów. Jako powód podał, iż obawiał się, iż wyjdzie na jaw jego romans z denatką, co zagrażałoby jego małżeństwu.

Kolejne fazy śledztwa dotyczyły pozostałych morderstw, jako że mając Knychałę jako podejrzanego, zaczęto znajdywać poszlaki, przykładowo elementy jego ubioru. Pomijając inne szczegóły śledztwa, ponownie przeprowadzono test wariografem, tyle że w zmienionej module, aby wykluczyć reakcję powstałe na skutek dodatkowego zdenerwowania faktem, iż Knychała jest ponownie przesłuchiwany w związku morderstwami takimi samymi, jak to za które został skazany.

Badanie składało się z wielu testów i dało taki sam wynik, jak pierwsze związane z jego szwagierką. Knychała został skazany na karę śmierci, a do materiału dowodowego włączona badania wariografem, jako jego istotny składnik.

Sprawa Knychały do dziś stanowi ewenement w aspekcie skali przeprowadzonych przesłuchań, doniosłości sprawy i udziału w materiale dowodowym badań na wariografie. Analizując wykorzystanie wariografu w tej sprawie należy pamiętać, iż zasadność jego wykorzystania w sprawie kryminalnej nie było usankcjonowana przez obowiązujący kodeks karny.

Kolejną istotna postacią w rozwoju i popularyzacji badań wariografem na rzecz kryminalistyki w Polsce w latach 80-tych był doktor Jerzy Konieczny, znany z odkrycia mordercy dwóch dziewczynek.

Przechodząc do lat 90-tych i wracając do USA: wariograf wykorzystywany był nie tylko przez Policję, ale także do badania pracowników instytucji publicznych – przykładowo do weryfikacji informacji zawartych w ich życiorysie. Skuteczność testów wariografem sięgała 91%, przy czym w coraz większym stopniu uświadamiano sobie, iż z jednej strony test wariografem wykazuje reakcje nie tylko tych, którzy kłamią, ale także tych, którzy są po prostu zdenerwowani, przestraszeni lub mają zaburzenia emocjonalne; z drugiej strony: umiejętne przeprowadzanie testu kombinowanego wraz z interpretacją złożonych reakcji może być bardzo pomocne w identyfikacji przestępcy. Takie poglądy w latach 90-tych i w XX wieku głosili naukowcy w swoich publikacjach, przykładowo: Fiedler, Schmid, Stahl, Bartol, Grubin, Madsen, Lewis, Cuppari i Ginton.

INNE TECHNIKI WYKRYWANIA KŁAMSTWA

W 1991 roku Paul Ekman, znany z szeregu badań na temat wykrywania kłamstw za pomocą sygnałów przekazywanych przez mowę ciała, przeprowadził test polegający na tym, iż przedstawiciele różnych zawodów mieli opisywać, na podstawie jakich przesłanek stwierdzają, iż dany osobnik kłamie. Badania ujawniły między innymi dwa mechanizmy: ludzie mocno przeceniają swoją zdolność wykrywania kłamstwa, a wiara, iż prawda w końcu wyjdzie na jaw jest naiwna. Poza tym odkrył, iż znacznie skuteczniej identyfikują kłamców osoby, których praca jest związana z rozmową twarzą w twarz. Przykładowo sędziowie wypadli w tym teście słabo, gdyż jak twierdzi Ekman: przysłuchując się przesłuchiwanemu patrzą na niego z boku. Ekman przedstawił szereg uwarunkowań, które powodują, iż w dzisiejszych czasach ludzie nie są skutecznymi dekonspiratorami czyichś kłamstw:

  1. We współczesnej kulturze jesteśmy wręcz zachęcani do mówienia półprawd niż całej prawdy – dawniej w małych ścisłych społecznościach, ludzie mogli się spotkać z bardzo ostrymi sankcjami i utratą autorytetu.
  2. Innym powodem jest ogólna niechęć do poznania całej prawdy, a raczej chęć do łudzenia się.
  3. W dzisiejszym społeczeństwie ważnym jest, aby być uprzejmym.
  4. Ludzie nie przypatrują się uważnie innym, nie studiują ich rzeczywistej mimiki.


W latach 90-tych została stworzona technika o nazwie: Voice Stress Analysis, która polega na badaniu wahań mikro-drżenia głosu. W momencie stresu następuje zmiana częstotliwości z uważanej za właściwą 8-12 Hz na inną. Rezultaty uzyskane tą techniką pozwoliły stwierdzić, iż jest ona skuteczniejsza, niż dotychczas używane wariografy.

Lata 90-te były też istotne dla rozwoju techniki zapoczątkowanej w poprzedniej dekadzie, mianowicie Przezczaszkowej Stymulacji Magnetycznej – Transcranial Magnetic Stimulation, dzięki której można manipulować stanami umysłu człowieka tworząc iluzje i obserwować reakcje. Ponadto odkryto, iż ukrywanie w głowie informacji o zdarzeniach traumatycznych objawia się specyficznym wzorem na wykresie EEG – metoda ta, jakkolwiek niezwykle skuteczna – 99% wykrywalności, nie przyjęła się ze względu na następujące przeszkody: osoba mogła posiadać pewne informacje nie będąc sprawcą i nie będąc w ogóle wmieszana w sprawę, dokonując badania dla celów kryminalistyki należało posiadać już pewien zasób wiedzy o okolicznościach całej sprawy i cechach sprawcy. Urządzeniami służącymi do detekcji wykorzystując tą technikę były: P300 i P300-MERMER.

Innymi technikami mogącymi znaleźć zastosowanie w kryminalistyce były:


Funkcjonalne obrazowanie rezonansu magnetycznego – w ramach tej techniki odkryto między innymi, iż zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym i mózgu następują, kiedy badana osoba ma problem z odpowiedziami na pytania otwarte, jak również z podejmowaniem decyzji i wykonywaniem zadań. Badani byli poddani trzem testom: podczas mówienia prawdy, podczas mówienia spontanicznych kłamstw i mówienia zapamiętanych kłamstw. Okazało się, iż wszystkie trzy kategorie powodują wzmożoną aktywację innych obszarów mózgu – na tej podstawie badacze z Uniwersytetu Harvard sporządzili mapę 7 obszarów mózgu związanych z mówieniem kłamstw – skuteczność detekcji tym sposobem wyniosła 90%, a miało to miejsce w pierwszej dekadzie XX wieku. Generalnie nie można jednak zidentyfikować jednego obszaru, który byłby odpowiedzialny za dany typ kłamstw w aspekcie uniwersalności dla wszystkich ludzi. Poza tym istnieje różnica między sytuacją, kiedy człowiek kłamie z własnej woli, a kiedy kłamie, ponieważ go oto poproszono. Z wiekiem – to znaczy u ludzi starszych – skuteczność tej techniki maleje. Innym ograniczeniem jest teoretyczna możliwość samoobrony – ukrywania co dzieje się w mózgu, co odkrył Koukolik w 2011 roku. Okazuje się, że bodźce zewnętrzne są przetwarzane w różny sposób zależnie od ich charakteru – inaczej te związane z wrażeniami słuchowymi a inaczej z wzrokowymi – to kolejne utrudnienie. Kolejne utrudnienie we wdrożeniu tej techniki dla celów kryminalistyki polega na różnorodności postaw ludzkich i reakcji: ludzie przejawiają różne postawy, pomimo prezentowania tego samego typu oszustwa.

W Polsce zasadnicza zmiana w podejściu do badań wariografem nastąpiła po roku 1989. Zaczęto badać wszystkich kandydatów ubiegających się o pracę w Policji. Nawiązywano kontakty z amerykańskimi i izraelskimi specjalistami od wariografu.

O dziwo tym zmianom towarzyszył spadek przeprowadzonych badań dla celów sądownictwa. Powodem było słabe przeszkolenie w kontekście wykonywania badań – brak szkoleń w tej kwestii. Dodatkowo ośrodki uniwersyteckie zaprzestały badań specjalistycznych w tym względzie.

Zanik badan eksperymentalnych z wykorzystaniem wariografu i brak nadzoru naukowców w tym względzie stanowiły o deprecjacji tych badań – jako że praktycznie nie mogą się one odbywać bez odpowiedniego dozoru. Badania wariografem były jakoby wątpliwe i dogmatyczne, a technika pytań kontrolnych niedopuszczalna przez procedury sądowe; paradoksalnie poza granicami Polski, podczas badań wariografem, często wykorzystywano technikę polskiego uczonego Kulickiego.

W latach 90-tych zaczęły pojawiać się w Polsce osoby nazywające siebie ekspertami w dziedzinie badań wariografem i oferować rzeczone usługi – zazwyczaj pochodzili oni z Policji, sil specjalnych lub innych instytucji, które używały wariografu i byli w pewnym stopniu zaznajomieni w procedurą badania.

Ażeby przeciwdziałać szybko obniżającym się standardom badania wariografem, w 1994 powstało: Stowarzyszenie Poligraferów Polskich; innym związkiem było powstałe w 2013 roku: Polskie Stowarzyszenie Egzaminatorów Poligrafem. Generalnie Stowarzyszenie z 1994 roku nie przejawiało większej aktywności, nie opracowało zasad etyki – jak ich amerykański odpowiednik, ani standardów przeprowadzania badań, aż do 2004 roku, kiedy ukazało się opracowanie dotyczące standardów przeprowadzania badań wariografem w sprawach kryminalnych.

W 2012 roku został opracowany czujnik obserwacji temperatury badanego zmieniającej się wraz z emocjami towarzyszącymi oszustwu.

Istotne znaczenie dla poziomu badań wariograficznych w Polsce, dostarczając w pewnej nadziei na powstrzymanie niekorzystnych trendów, było ustanowienie kontaktów ze służbami amerykańskimi i ich ekspertami przez polskie  służby specjalne. W wyniku szkoleń prowadzonych w Polsce, poligraferzy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zostali przeszkoleni przez amerykańskich i izraelskich instruktorów.

Praktycznie rzecz biorąc polscy eksperci badań wariograficznych potrzebni są sporadycznie do badań sądowych – podczas, gdy w USA ta praktyka jest znacznie szerzej zakrojona, co stanowi pewne praktyczne utrudnienie dla rozwoju tej dziedziny w naszym kraju.

Obecnie badania wariografem przeprowadzano nie tylko w USA, ale także w wielu innych państwach, w tym najbardziej aktywnie w: Meksyku, Izraelu, Ukrainie, Rosji, Południowej Afryce, Kolumbii, Japonii, Południowej Korei, Singapurze, Kanadzie, Indiach, Rumuni, na Węgrzech, w Bułgarii, Słowenii, Chorwacji, Serbii, Polsce, Czechach, Słowacji, Litwie, Turcji, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Australii, Filipinach, Malezji, Indonezji, Salwadorze, Panamie i Gwatemali.

Źródło:
Artykuł pochodzi ze strony Instytutu Badań Wariograficznych
www.wykrywaczklamstw.pl


Share on Google Plus
    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Wpisz swoje imię, wybierając pole NAZWA z listy. Możesz komentować za pomocą konta FB, klikając Facebook Comment. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin strony.