Elon Musk - fascynujący wizjoner, który sprawia wrażenie nieśmiałego introwertyka.



Ostatnio jeden z czytelników podesłał mi link do nagrania z ceremonii rozdania nagród dla uczestników konkursu "Hyperloop Pod Competition", na którym Elon Musk odpowiada na pytania uczestników i młodych inżynierów. Biznesmen - miliarder, twórca Paypala, Tesli i SpaceX, jest obecnie uznawany za największego geniusza i wizjonera Doliny Krzemowej.

Nigdy wcześniej nie widziałam żadnego wywiadu z Muskiem i spodziewałam się kogoś w stylu Steve'a Jobs'a bądź innego pewnego siebie i wygadanego CEO, który setki godzin poświęcil na trening swoich umiejętności autoprezentacji. A na scenę wyszedł speszony i lekko przygarbiony chłopczyk, który zestresowanym głosem zaczął nieśmiało przemawiać do publiczności. Do tego Elon nie jest urodzonym mówcą, często się jąka, a pauzy wypełnia przerywnikami typu uhmmm i yyyyhhhmm. W czasie wystąpienia nie opuszcza go też stres - stosuje wiele "uspokajaczy", dotyka swoich włosów, twarzy, szyi, ciężko przełyka ślinę czy szybciej oddycha, gdy słyszy trudniejsze pytanie.



Przyznam szczerze, że w głębi duszy ucieszyła mnie ta wiadomość. Sama mam problemy z wystąpieniemi publicznymi i uważam, że nie wszystko musi być robione na siłę - nie każdy introwertyk musi być gwiazdą sceny. Dlatego fakt, że Elon Musk nie trenuje umiejętności związanych z wystąpieniami publicznymi jest dla mnie pocieszający. Nie zawsze liczy się otoczka - szczególnie w czasach, gdy ludzie uwielbiają puste frazesy, a merytoryka staje się mało istotna. Jeśli jego wiedza i dokonania mówią same za siebie, to sztuczne show nie jest mu potrzebne.

Powiem więcej - w nim jest rzadko spotyka u dorosłych - dziecięca, żywa ciekawość świata, zaś o technologii opowiada tak, jakby to było jego życie. Przez to jego wizerunek jest bardzo autentyczny i zapewne dzięki tej szczerości przekonał świat, że dokona rzeczy uznawanych za nierealne. Jego bystry umysł produkuje tyle myśli i pomysłów, że usta nie nadażają zamieniać je na słowa, stąd ten urywany sposób mówienia.

Osobiście wolę słuchać jego wystąpień niż oglądać wyreżyserowane od A do Z show Steve'a Jobs'a. Ale może przez to, że jestem wyczulona na sztuczność i manipulacje.

Jednak Elon Musk nie jest wolny od wad, choć może w jego przypadku są to zalety? Często mówi o pomysłach-projektach, które chciałby zrealizować, kiedy jeszcze nawet nie wie czy to jest wykonalne. Zdarza mu się mówić o nich w czasie teraźniejszym, tak jakby to wszystko już się działo. Może w tym tkwi jego siła? Pomysł to dla niego nie jakieś dalekie marzenie, ale bliska rzeczywistość.

Widać to na powyższym nagraniu. W momencie, gdy padają pytania o projekty i ich szczegóły Musk staje się bardziej nerwowy. Ma problemy z mówieniem, częściej się zacina. Nie do końca chce dzielić się szczegółami, ale niektórych kwestii też sam nie jest pewien.

W 18:00 minucie pada pytanie z sali (słabo je słychać), nad którym Musk długo się zastanawia. Wygląda jakby wcale nie chciał odpowiedzieć. „Myślałem nad elektrycznym samolotem wertykalnego startu i lądowania już od jakiegoś czasu. Wydaje mi się, że mam coś, co zbliża nas do tego projektu. To niezwykle kusząca perspektywa” 

Nie ma wątpliwości, że skonstruowanie elektrycznego statku powietrznego wyposażonego w zdolność pionowego startu i pionowego lądowania (VTOL - Vertical Take Off and Landing) byłoby prawdziwym przełomem w lotnictwie. Choćby z tego powodu, że taki samolot nie potrzebowałby tradycyjnego pasa startowego, aby wznieść się w powietrze.

Jego zachowanie w trakcie wypowiedzi wskazuje jednak, że nie wie jeszcze czy mu się to uda. Takie pomysły pojawiały się w branży już w latach '70 XX wieku. Wówczas nie udało się jednak wprowadzić ich w życie. Największą przeszkodą okazało się stworzenie wystarczająco tanich, wydajnych i lekkich baterii, które mogłyby zasilać takie maszyny.

Wierzę jednak, że jeśli ktoś miałby tego dokonać, to będzie to właśnie Musk.

Wybrane informacje biograficzne

Dla zainteresowanych wywiad z Muskiem:

Jego postać jest tak ciekawa i złożona, że pozwoliłam sobie zacytować kilka fragmentów z jego ostatnio wydanej biografii. Udzielał do niej wywiadów, ale podobno jej nie autoryzował. Oto, co autor pisze na temat swoich spotkań z Muskiem.

"Jest wyjątkowo barczysty i mocno zbudowany. Można by sądzić, że będzie korzystał ze swojej sylwetki i wkraczał do każdego pomieszczenia dumnym krokiem samca alfa, ale zamiast tego wydaje się być nią niemal zażenowany. Porusza się z lekko pochyloną w dół głową, wita krótkim uściskiem dłoni przed zajęciem miejsca przy stole, a potem siada. Zanim się odpręży i rozpocznie rozmowę, potrzebuje kilku minut.

Po moim pierwszym wywiadzie z Muskiem, który odbył się w studio projektowym, zacząłem rozumieć jego sposób rozmowy i działania. Jest pewny siebie, ale nie zawsze dobrze to okazuje. Przy pierwszym spotkaniu może sprawić wrażenie nieśmiałego ślamazary. Jego akcent z RPA jest słaby, ale wciąż obecny, a urok osobisty nie wystarcza, by zrównoważyć dystansujący sposób wypowiedzi.

Podobnie jak wielu inżynierów i fizyków, Musk przerywa zdania w poszukiwaniu idealnego sformułowania, a także często zagłębia się w ezoteryczną, naukową króliczą norę, bez zapewnienia pomocnej dłoni ani uproszczonego wytłumaczenia po drodze. Oczekuje po prostu, że za nim nadążycie. Nic z tego nie jest odpychające. Tak naprawdę zarzuci was mnóstwem żartów i będzie wręcz uroczy. Po prostu nad każdą rozmową z nim unosi się atmosfera poczucia celu oraz napięcia. On właściwie nie gawędzi o pierdołach (potrzebowaliśmy około trzydziestu godzin wywiadów, aby Musk naprawdę się rozluźnił i wpuścił mnie na inny, głębszy poziom swojej psychiki i osobowości). Większość uznanych dyrektorów generalnych ma wokół siebie sztab ludzi. Musk porusza się wokół Musk Landu na własną rękę."

"Dzięki Muskowi Amerykanie mogą obudzić się za dziesięć lat z najbardziej nowoczesną autostradą świata: systemem tranzytowym sterowanym przez tysiące stacji ładowania zasilanych energią słoneczną, pełnym elektrycznych aut. Do tego czasu SpaceX może codziennie wysyłać rakiety nośne i pojazdy załogowe do dziesiątek miejsc, czyniąc przygotowania do dłuższych wypraw na Marsa. Postępy te wydają się tyleż niepojęte, co nieuniknione, o ile Muskowi uda się zyskać dość czasu, by wcielić je w życie. Jak twierdzi jego była żona Justine: "On robi, co chce, i jest w tym nieustępliwy. To jego świat, a my wszyscy po prostu w nim żyjemy".

Życie, jakie stworzył Musk, by zarządzać wszystkimi tymi przedsięwzięciami, jest niedorzeczne. Typowy tydzień rozpoczyna w swojej rezydencji w Bel Air. W poniedziałek cały dzień pracuje w SpaceX. Wtorek rozpoczyna w SpaceX, potem wskakuje w swój odrzutowiec i leci do Doliny Krzemowej. Kilka dni spędza w Tesli, która ma swoje biura w Palo Alto i fabryki we Fremont. Musk nie ma domu w Kalifornii Północnej, więc nocuje w luksusowym hotelu Rosewood albo u przyjaciół. W czwartek Musk wraca do Los Angeles i SpaceX. Wspólnie z byłą żoną Justine opiekuje się pięcioma chłopcami: bliźniakami i trojaczkami, którzy przebywają u niego cztery dni w tygodniu. Co roku przelicza liczbę godzin, które spędza w samolotach każdego tygodnia, aby zrozumieć, jak bardzo sprawy wymykają mu się spod kontroli. Spytany o to, jak znosi taki nieludzki grafik, odpowiedział: - Miałem trudne dzieciństwo, być może to mi pomogło.

Kilkuletni Musk często bujał w obłokach ignorując ludzi wokół siebie. Lekarze podejrzewali problemy ze słuchem, więc usunięto mu migdałki. W szkole podstawowej Musk był odludkiem, nad którym znęcały się inne dzieci. Zawsze odstawał od reszty. 

Teraz reszta odstaje od niego.


Cytaty pochodzą z artykułu Elon Musk: To jego świat, w którym my tylko żyjemy


Share on Google Plus
    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Wpisz swoje imię, wybierając pole NAZWA z listy. Możesz komentować za pomocą konta FB, klikając Facebook Comment. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin strony.