Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki mówi o "agencji towarzyskiej" posła PO. A co mówi jego ciało?



W ubiegłym tygodniu wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki z trybuny sejmowej podał, że "że mieszkańcy okręgu pana posła Kropiwnickiego skarżą się, że pan poseł Kropiwnicki w swoim mieszkaniu prowadzi agencję towarzyską". W odpowiedzi szef klubu PO Sławomir Neumann zażądał od premier, by Jakiego zdymisjonowała. Dzień później wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki z mównicy sejmowej przeprosił posła PO.

Skoro pan Jaki przeprosił posła Kropiwnickiego - czyli nie miał mocnych dowodów (bo co innego wynająć mieszkanie studentkom, które później się w nim prostytuują, a co innego być sutenerem) - pozwoliłam sobie na krótką analizę jego zachowania w czasie wystąpienia w sejmie oraz później w trakcie wywiadu dla wSensie.tv.

Na początek przypomnę siedem postawowych mikroekspresji, uniwersalnych dla wszystkich ludzi.


Przejdźmy do nagrania z trybuny sejmowej. Omówię charakterystyczne mikroekspresje, gesty oraz sposób mówienia.


W 0:54 sekundzie wiceminister mówi (...) sytuacja jest trudna, bo pan poseł Kropiwnicki wychodzi tutaj na mówicę i mówi wielokrotnie o standardach...Przy tym zdaniu pojawia się silna mikroekspresja pogardy i wstrętu, jak na zdjęciu poniżej.



Kiedy pojawia się taka silna negatywna emocja, możemy się spodziewać, że zaraz po niej nastąpią jakieś negatywne słowa. Tak dzieje sie i tutaj, bo Patryk Jaki siega po telefon i czyta zarzuty wobec posła Kropiwnickiego. Jest to taktyczny zabieg, bo oczywiście mógłby swobodnie powiedzieć to z pamięci. Jednak w ten sposób chce pokazać, że coś cytuje, a tym samym dystansuje się od tej treści. My nie widzimy, co rzeczywiście było na ekranie telefonu.

Po wypowiedzeniu słów (...), że pan poseł prowadzi w swoim mieszkaniu agencję towarzyską, widzimy w 1:06 minucie asymetryczny uśmiech oraz zadowolenie na twarzy wiceminstra. Jest to radość jak u dzieci, które coś spsocą lub zepsują - i wiedzą, że zrobiły źle, ale radość z wygranej/ze swojego występku jest silniejsza. Poseł cieszy się, że mógł "dokopać" koledze z opozycji.


Jednak poseł Jaki musi zdawać sobie sprawę, że balansuje na krawędzi, bo po tych słowach zaczyna przestępować z nogi na nogę - bujać się na obie strony. Czyli nastąpiła silna reakcja emocjonalna oraz zastrzyk adrenaliny. Takie bujanie jest oznaką stresu/zdenerwowania lub podniecenia. Nogi dostały sygnał, że powinny "uciekać".

Takie manipulacje chyba nie przystoją wiceminstrowi. Specyficznym zachowaniem jest też w ok. 1:55 minucie trzykrotne powtórzenie zdania "Prawda w oczy kole". Tyle razy powtórzone zdanie świadczy raczej o tym, że to nadawca tych słów chce się do nich przekonać.

Tutaj mała dygresja - oszukujący lubią zaprzeczać więcej razy, niż to konieczne. Typowym przekłamanym zdaniem jest - W życiu, nigdy przenigdy bym tego nie zrobił. Przecież mnie znasz. Warto zwracać na to uwagę.

Dalszą częścią sejmowego wystąpienia był wywiad wSensie.tv



Poza sejmem Patryk Jaki był już ostrożniejszy w swoich wypowiedziach. Już tak nie rzucał oskarżeniami.
Na pierwsze pytanie dziennikarza - Czy podtrzymuje Pan moc wczorajszych słów, które padły wobec Kropiwnickiego?
Odpowiedź zaczyna się - To znaczy... (czyli nie podtrzymuje, bo brak jednoznacznej odpowiedzi zazwyczaj jest jednoznaczny).
Dalej mówi ...mieszkańcy czyli sąsiedzi (pauza, przygryzanie warg) mieszkania pana posła Kropiwnickiego skarżą się na takie zachowania (wzruszenie ramion).

Ściągniecie ust świadczy, że najchętnie nie mówilibyśmy nic więcej. Dosłownie chcemy zamknąć nasze słowa w buzi. Zazwyczaj, bo są one dla nas niewygodne lub musimy coś wymyślać.




W 0:38 sekundzie przy słowach skarżą się na takie zchowania, poseł unosi ramiona / wzrusza ramionami. Pan Jaki sam nie jest pewny swoich słów.


Od 1:26 minuty wiceminister mówi - Czy to jest tak, że polityk powinien stać ponad prawem, czy polityk powinien być traktowany lepiej? Czy jednak głos tego zwykłego obywatela powinien być brany pod uwagę czy nie. W mojej ocenie tak - przy tych słowach poseł przechyla głowę i wzrusza ramieniem, jak na zdjęciu. Ponownie jest to gest niepewności, a jego ciało obwieszcza - nie jestem pewien, jak odpowiedzieć na to pytanie.


W 2:05 minucie dziennikarz mówi o tym, że poseł Kropiwnicki zapowiada złożenie sprawy do sądu. Wiadomość ta nie jest obojętna wiceministrowi, mimo że chciałby, aby na taką wyglądała.
Kiedy odpowiada - No to proszę bardzo... znacząco podnosi mu się ton głosu, co świadczy o dużym stresie. Po wypowiedzeniu całego zdania widać jak wciąga powietrze, oblizuje wargi, przełyka ślinę - cały zestaw objawów stresu - Stanowczo jest świadomy konsekwencji.

Podsumowania nie będzie, ciało pana wiceministra mówi samo za siebie.
Share on Google Plus
    Blogger Comment
    Facebook Comment

7 komentarze:

  1. Więcej takich ocen a posłowie będą będą występować w kapturach. :)
    Brawo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy, że będą mówić o merytorycznych sprawach zamiast grać na emocjach, a nie będzie czego analizować:)

      Usuń
  2. Udana analiza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Droga Pani Nowek,
    trochę z innej beczki, ale z sąsiedniej,
    nie wiem czy Pani zauważyła takie podrygiwanie Ryszarda Petru w trakcie mówienia kiedy on stoi. Takie stawanie na palcach na ćwierć sekundy. Jakby się wyrywał się do czegoś. Ciekawi mnie Pani interpretacja tego zachowania.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Takie kołysanie się na stopach (palce-pięta) występuje zazwyczaj, kiedy ekscytujemy się tym, o czym mówimy. Robimy tak, kiedy uważamy, że wiadomości są dla nas pozytywne. Pan Petru na pewno cieszył się z zainteresowania mediów oraz kreowania go na lidera opozycji. Jednak każde zachowanie należy analizować w kontekście danej wypowiedzi, więc najlepiej omawiać gesty na konkretnym przykładzie/filmie.

      Usuń
  4. Wszystko pięknie ale fakty są takie że burdel jest i wiedzą o tym okoliczni mieszkańcy. Co więcej interweniowali i sygnalizowali to K. Co więcej K. nawet już kiedyś prostował że nie łączy go nic z agencją. A jaka jest rzeczywistość. A no taka że poseł z ramienia rządowego (sprawa dotyczy poprzedniej kadencji) ma szeroki repertuar możliwości skontrolowania komu i co wynajmuje. Ma kontakty bezpośrednie lub pośrednie przez kolegów do służb, baz i rejestrów, może też zdecydowanie naciskać na najemców. Gdyby chciał przyjechałaby Policja, zawinęła całe towarzystwo i byłby spokój. Wystarczyłoby zadbać o nowych najemców i zmianę zamków. Jeśli tak się nie stało to właściciel miał to w przysłowiowych 4literach albo się bał reagować albo miał z tego dobre pieniądze i nie musi być od razu alfonsem lub męską dziwką. Zatem lepiej zając się analizą K. i tych parszywców z ramienia PO i Nowoczesnych bo to banda największych cwaniaków jaka się uchowała w naszym kraju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę mi nie narzucać o kim mam pisać, chyba że chciałby mi Pan/Pani podesłać konkretny materiał do analizy. Kluczem wyboru nie jest partyjność, ale niespójny przekaz osób.

      Rozumiem, że tam był/jest jakiś problem z lokatorami, jednak Patryk Jaki ewidentnie przeprosił za słowa o prowadzeniu agencji towarzyskiej. I to sugerował.

      Nie wiem jakie kroki poczynił poseł K w tej sprawie. Jeśli lokatorzy mają legalną umowę i płacą, to można ją wypowiedzieć zgodnie z jej warunkami i z okresem wypowiedzenia. Policja nie ma tu nic do rzeczy, bo ona wkracza tylko po wyroku sądu. A prostytucja jest legalna, czerpanie z niej korzyści nie jest. Także nie mamy wystarczającej ilości informacji, aby oskarżać człowieka o celowe utrzymywanie "burdelu".

      Usuń

Wpisz swoje imię, wybierając pole NAZWA z listy. Możesz komentować za pomocą konta FB, klikając Facebook Comment. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin strony.