Poziome zmarszczki na czole. Co może oznaczać chronicznie napięte czoło osoby, z którą rozmawiamy?


Do napisania tego artykułu natchnął mnie odcinek programu Świat się kręci, a dokładniej zachowanie zaproszonych gości. W studiu TVP prof. Zbigniew Nęcki – psycholog oraz Mateusz Grzesiak – psycholog, popularny coach rozmawiali o instytucji coachingu. Tytułowymi pytaniami rozmowy były - Coaching – szarlataneria czy sposób na zmianę życia? Komu zaufać, jeśli zechcesz zmienić swoje życie? Trener rozwoju osobistego – szarlatan czy fachowiec? 

Link do programu Świat się kręci znajdziecie tutaj.

Nie będę odnosiła się do treści wypowiedzi, gdyż bardziej interesuje mnie przekaz niewerbalny w studiu. Jestem zdania, że zarówno w psychologii jak i coachingu wszystko zależy od profesjonalizmu i predyspozycji osób wykonujących ten zawód. W każdej profesji jest tak samo - tylko kilka procent osób zostaje świetnymi specjalistami. A obaj panowie są w swojej dziedzinie wybitni.

Mateusz Grzesiak nie miał łatwego zadania, gdyż wyglądało to jak rozmowa 3 na 1. Pan profesor, pani politolog oraz dziennikarz z dużo dozą sceptycyzmu podchodzili do jego słów, więc on sam miał za zadanie bronić idei coachingu. Dla równowagi - do dyskusji powinna była zostać zaproszona jeszcze jedna osoba - inny doświadczony coach, gdyż doszło do pomieszania pojęć - wrzucono do jednego worka trenerów, szkoleniowców, mówców motywacyjnych, terapeutów - a tym wszystkim coaching nie jest.

Profesor Nęcki jest uznanym autorytetem w dziedzinie psychologii społecznej i prawdopodobnie był wykładowcą pana Grzesiaka na studiach. Być może dlatego w całej rozmowie ma się wrażenie, że nie jest to dialog dwóch równorzędnych podmiotów, ale raczej karcenie ucznia przez nauczyciela. Szkoda, że wywiad nie był dłuższy, aby dokładniej wyjaśnić odbiorcom różnicę między psychologiem a coachem.

Silne napięcie czoła


Przyglądając się wszystkim gościom łatwo zauważyć, że zaproszony przedstawiciel coachingu inaczej siedzi i w inny sposób mówi od reszty. Jako jedyny opiera się o oparcie fotela, przybiera pozę wyglądającą na najbardziej zrelaksowaną. Jednak zrelaksowany podczas wywiadu nie jest, a jego zachowanie to pewna wyćwiczona taktyka.



Dlaczego tak sądzę?
Zwróćcie uwagę na czoło pana Mateusza. Bardzo często, gdy mówi lub słucha, napina czoło i podnosi brwi. Patrząc na pozostałe osoby, widzimy, że nie pracują one tyle czołem.

Teraz przypomnijmy sobie, jakie emocje trzeba odczuwać, żeby tworzyły nam się poziome zmarszczki na czole? Możecie napiąć tak czoło i przypomnieć sobie, kiedy uruchamiacie te mięśnie.
1. Zaskoczenie, zdziwienie lub niedowierzanie (cała szerokość czoła)
2. Ból emocjonalny lub fizyczny (mocniej środkowa część czoła)
3. Współodczuwanie, empatia - kiedy wczuwamy się w ból emocjonalny lub fizyczny drugiej osoby.
Przy czym prawdziwym emocjom muszą towarzyszyć też właściwe ekspresje ust. Na przykład - usta nie mogą się wtedy uśmiechać, powinny wyrażać smutek lub napięcie.

Ból emocjonalny i empatia

Na poniższym zdjęciu widzimy córkę Ariela Castro podczas wywiadu dla CNN. Jej ojciec przez wiele lat więził i torturował w swoim domu trzy kobiety. Przez całą rozmowę jego córka przeżywa tamtą sytuację i wyraża współczucie dla cierpienia uwięzionych, a jej mimika twarzy idealnie to oddaje. Wiemy, że jest szczera.



Czoło polityka

Co w przypadku, gdy nasz rozmówca napina czoło, mimo że nie ma się czemu dziwić, nic go nie boli, ani nie musi wczuwać się w jakąs trudną sytuację?

Prawdopodobnie spowodowane jest to
1. Silnym wewnętrznym napięciem, maskowanym grą aktorską
2. Nieszczerością

Kiedy czujemy się niekomfortowo w danej sytuacji, ale nie chcemy tego pokazać na zewnątrz, nieświadomie nadmiernie napinamy czoło. Władimir Putin np. nie lubi dużych konferencji czy międzynarodowych debat i wtedy "wychodzi z siebie", co widać po czole. Jeśli więc możemy wykluczyć wspomniany ból czy empatię, a czoło ciągle jest podniesione, otrzymujemy wskazówkę świadczącą o nieszczerości przekazu, poczuciu niższości i potrzebie czucia się ważnym.

Chronicznie napięte czoło można często zobaczyć u polityków, dziennikarzy, ekspertów, kiepskich aktorów - u osób, które musza np. przepraszać publicznie czy tłumaczyć się lub mówić rzeczy często niezgodne z własnymi przekonaniami.


Polityk ze zdjęcia tłumaczył się dziennikarzom z pewnych niewygodnych dla niego faktów i całą konferencję odpowiadał na pytania z napiętym czołem. Chciał bardzo przekonać innych do swojej wersji wydarzeń i zapewnić o swojej szczerości - niestety była to tylko gra aktorska, wymagająca od niego dużego wysiłku. Sam nie wierzył w to, co mówi, dlatego był emocjonalnie zmęczony przekonywaniem siebie i innych. A czoło to pokazywało.

Na sam koniec wróćmy do programu z Mateuszem Grzesiakiem. Jego czoło wskazuje, że wykonuje on ogromną pracę, aby przekonać innych do własnego wizerunku. Ten wywiad nie był dla niego łatwym wystąpieniem, a ataki na coaching odbierał osobiście. Warto zwrócić uwagę, że musiał poświęcić mnóstwo czasu i energii, aby dojść do obecnej pozycji i kosztowało go to wiele wysiłku. Także walki z samym sobą. Opanował grę aktorską oraz grę pozorów, aby zostać rozpoznawalnym trenerem, jednak ciągłe przekonywanie siebie i innych do pewnych racji oraz udowadnianie światu swojej wartości pozostawia swój ślad. Na pewno wytrwałości w dążeniu do celów można się od niego uczyć, bo w życiu sukces nie przychodzi łatwo. Częste działanie przeciwko sobie ma jednak swoje konsekwencje.
Share on Google Plus
    Blogger Comment
    Facebook Comment

4 komentarze:

  1. Mnie się wydaje, że Grzesiaka denerwowała ta pani politolog, która chyba była zaproszona tylko do atakowania Grzesiaka a nie atakowania samego coachingu. Pomimo własnej awersji do tego inaczej bym atakował coaching. Goście w zły punkt atakowali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pani doktor nie kryła się ze swoim nastawieniem. Może gdyby gościem był jakiś mniej znany coach, to rozmowa skupiłaby się bardziej na samej metodzie, a nie wspomnianym p.Grzesiaku.

      Usuń
  2. Myślę że Pan Mateusz starał się ukryć swoje zdanie na temat ideologii tamtych psychologow(bardzo kulturalnie uznał ich za błędnie myślących).To oni sprawiali wrażenie ze są zagrożeni,dlatego nie okazali aprobaty dla coachingu gdyż nie bardzo wiedzą o czym mówi Mateusz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się, że Mateusz Grzesiak ataki odbierał osobiście. Uważam, że doświadczony coach pozwala innym mieć odmienne zdanie, akceptuje prawo innych do własnego zdania i spokojnie prezentuje swój punkt widzenia, przez co jest bardziej przekonywujący. Pan Mateusz podszedł do tej dyskusji, jak do walki, chcąc pokazać rozmówcom, że się mylą, a celem dyskusji była wymiana poglądów i opinii na temat coachingu.
    Zgadzam się z autorką tekstu, że Pan Matusz opanował grę aktorską oraz grę pozorów, że bezustannie przekonuje siebie i udowadnia światu swoją wartości, przez co, moim zdaniem traci na autentyczności. Życzę powodzenia Panu Grzesiakowi.

    OdpowiedzUsuń

Wpisz swoje imię, wybierając pole NAZWA z listy. Możesz komentować za pomocą konta FB, klikając Facebook Comment. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin strony.