Orędzie Premier Beaty Szydło oraz wywiad z Ewą Kopacz pod lupą. Analiza przekazu


Premier Beata Szydło po mocnym wystąpieniu w Sejmie wygłosiła także w podobnym tonie orędzie do narodu, odnosząc się m.in. do kwestii publikacji wyroku trybunału.


Jeszcze kilka dni temu pisałam, że pani premier jest dość monotonna w swojej mimice i gestykulacji oraz że woli chować ręce za mównicę, nie dając po sobie nic poznać. Rzadko do tej pory unosiła się czy podnosiła głos. Wczoraj, zarówno w sejmie jak i podczas orędzia, to była inna osoba. Już w parlamencie pokazała się z tej ostrzejszej strony, za co została na koniec trzykrotnie ucałowana w policzki przez Jarosława Kaczyńskiego. Zwróciłam na to uwagę, gdyż nie były to zwykłe gratulacje, wyglądało raczej jak zachowanie dumnego ojca bądź mentora swojej uczennicy. Przemówienie w takiej formie musiało być więc dla niej trudnym zadaniem - musiała pokazać się z innej strony i wyjść z cienia. Mam wątpliwości czy premier kraju powinna być całowana przez prezesa partii po przemówieniach sejmowych (co innego wspierający mąż). Pocałunek w rękę byłby wystarczający.

W poprzedniej analizie orędzia skupiłam się na twarzy, więc dziś będzie więcej o mowie ciała, a dokładniej o gestykulacji i akcentowaniu rękami. Każdy z nas ma swoją bardziej "emocjonalną" rękę i stronę ciała. Zazwyczaj jest to lewa strona. Kiedy więc mówimy o własnych odczuciach, emocjach, rzeczach z którymi się utożsamiamy, gestykulujemy lewą ręką. Kiedy chcemy ukryć emocje mówimy do innych prezentując im bardziej prawą stronę naszej twarzy. Uczeni odkryli, że lewa strona twarzy otrzymuje wyższe oceny (bardziej się podoba) i jest odbierana jako przyjemniejsza.

Pisałam o tym w artykule LEWY PROFIL LEPSZY! DLACZEGO WARTO FOTOGRAFOWAĆ I PREZENTOWAĆ LEWĄ CZĘŚĆ TWARZY?


Politycy, którzy chcą pokazać się z tej sympatyczniejszej strony, mówią do kamery, odwracając lekko głowę, aby ukazać lewą cześć twarzy. Bardziej ufamy lewemu profilowi, dlatego np. kandydaci na prezydenta USA są uczeni, aby więcej gestykulowali właśnie tą stroną (ale nie zauważyłam tego u polskich polityków). Tutaj pani premier odwraca się do nas prawą stroną twarzy, więc nie czuje się komfortowo w swoim ostrym przemówieniu i nowej roli.

Wróćmy do rąk. Pani premier gestykuluje głównie lewą dłonią lub obiema rękami. Ale czasem pojawia się przy wypowiedzi też prawa ręka. Od tych spraw dystansuje się emocjonalnie. Jakie zdania się tam pojawiają?

- "czyli obniżenia wieku emerytalnego, realizacji programu 500+" 
- (zablokować) "opodatkowanie zagranicznych banków i hipermarketów. Ten plan się nie uda"
- "koniec z pychą i arogancją władzy"
- "jest po to by to zadanie wykonać" (rząd Prawa i Sprawiedliwości)

Co może to oznaczać? Pani premier Szydło:
  • nie utożsamia się z tymi słowami,
  • były to pomysły kogoś innego, 
  • nie jest z nimi tak związana emocjonalnie jak z innymi częściami wypowiedzi 
  • lub mówi o rzeczach zewnętrznych, do których ma dystans.

Poza tym ręce są zdecydowane i dominujące. Sporo jest karcenia palcem, sztywnej, nieznoszącej sprzeciwu dłoni oraz gestu władzy czyli dłoni skierowanej do dołu. Pani premier zaprezentowała tu swój nowy wizerunek.

Pani Szydło nie ma (niestety dla mnie) bogatej mimiki twarzy. Pojawia się kilkukrotnie emocja gniewu/złości, ale tak jak u prezydenta, nie jest to zaskakujące, kiedy mówi o opozycji i błędach PO. U pani premier ta emocja jest subtelniejsza, widać ją głównie po napiętych oczach i ściągniętych brwiach. W tym przypadku łatwo to zauważyć, bo od początku używa ona podniesionego głosu.

Do tego pani Szydło zaciska usta, chowając je do środka. Jest to typowy objaw dużego stresu i niepokoju. Silne napięcie objawia się szczególnie na koniec, kiedy próbuje się uśmiechnąć po słowach "Damy radę". Już zabrakło energii w głosie, aby zabrzmiały one przekonująco. U pani premier pojawia się kilkukrotnie oblizywanie ust. Nie biorę tego pod uwagę, bo jest to zwyczajne zwilżanie ust przy dużym stresie, który powoduje wysychanie ust.

Osobiście przyznam, że nie rozumiem pomysłu orędzia, które jest kopią wystąpienia w sejmie. Orędzie ma być przekazem do narodu, ma wskazywać na ważne kwestie, które dotyczą obywateli. A tu wystąpienie było - tak jak w sejmie - skierowane głównie do opozycji. Sądzę, że są ważniejsze problemy w kraju niż owa opozycja. To orędzie miało na celu przypomnienie kto jest teraz u władzy i kto rozdaje karty.


Poseł, była premier Ewa Kopacz, Fakty po Faktach




15 grudnia gościem TVN24 była pani Ewa Kopacz. Rozmowa była nagrywana po posiedzeniu sejmowym z premier Szydło, ale jeszcze przed orędziem pani premier.
Link do strony Fakty po faktach (zaczyna się w 17:40 minucie)

Rozmowa zaczęła się od dyskusji na temat słów Jarosława Kaczyńskiego o gorszym sorcie Polaków. Moim zdaniem sprawa ta jest rozdmuchana do granic możliwości, a każdy kto słyszał całą wypowiedź pana Kaczyńskiego w TV Republika (i nie jest donosicielem) nie weźmie tych słów do siebie. A uczepienie się słowa gestapo przez dziennikarza TVN było poniżej pasa.

W 18:35 minucie pani Kopacz mówi o tym, że apelowała do pana prezesa, aby przeprosił Polaków, "bo każdy z nas może popełnić jakiś lapsus językowy". Wypowiadając te słowa pani poseł kręci przecząco głową, czyli według niej nie każdy może popełniać lapsusy. Możliwe, że uważa, że prezes PiS się do tych osób nie zalicza i jemu się takich błedów się nie wybacza.

Była pani premier nie odpowiada bezpośrednio na pytania dziennikarza o winę za nieprawidłowy wybór dwóch grudniowych sędziów przez PO. Dobrze by było, gdyby juz pozwoliła sobie na szczerość i przyznała się do błędu w tej kwestii, bo jej tłumaczenia są nerwowe i niespójne.

W 21:34 minucie przy słowach "my żeśmy za to przeprosili" (PO za niekonstytucyjną zmianę czerwcową) znowu pojawia się kręcenie głową. Gdzieś są te przeprosiny?

W 24:51 minucie pojawia się rozczarowanie i dezaprobata (asymetryczna ekspresja - jeden kącik ust idzie do boku), kiedy p.Kopacz mówi "ja oczywiście głosowałam na prezydenta Komorowskiego." Nadal czuje ona żal do Bronisława Komorowskiego o przegrane wybory prezydenckie. 
Te same emocje widoczne są kiedy mówi o upartyjnieniu prezydenta Dudy oraz nie staniu przez niego na straży konstytucji.

Pani Kopacz, będąc obecnie w opozycji, jest w lepszej sytuacji. Wygodniej jest komentować błędy innych niż tłumaczyć się ze swoich. Jest bardziej zrelaksowana i spokojniejsza niż jak była premierem. Ma też satysfakcję z tego w jaki sposób PiS zaczął swoje rządy i że już udało mu się wywołać demonstrację KOD. Mówiąc o tym jej twarz się rozjaśnia. Dla opozycji w końcu to dobry znak.

Podsumowując oba wystąpienia - jak narazie gra toczy się o to, kto ma władzę i skupia się wokół oskarżeń - PiS obwinia PO, a PO obwinia PiS. Zaczyna to być nudne i męczące. Nie wiem, gdzie w tym wszystkim są obywatele.


Diana Nowek
Share on Google Plus
    Blogger Comment
    Facebook Comment

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy tekst. Mam tylko jedną uwagę - otóż ja akurat słyszałam przeprosiny za niekonstytucyjny wybór dwóch sędziów i prasa o tym pisała. Przepraszał Borys Budka http://www.parlamentarny.pl/wydarzenia/budka-przeprasza-za-wybor-2-sedziow-przez-poprzedni-sejm,2982.html. Może nie były to najhuczniejsze przeprosiny ever, ale jednak były.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za podpowiedź. Zadając to pytanie liczyłam na pomoc we wskazaniu źródła, bo wszystkich wydarzeń politycznych nie jestem w stanie sama śledzić. Teraz rozumiem, dlaczego pani Kopacz wszędzie mówi -przeprosiliśmy, ale nigdzie -przeprosiłam.

      Usuń
  2. Jeśli chodzi o "lapsus językowy": kiwanie głową raczej nie wynika z tego, że Prezesowi nie można wybaczyć, a z tego, że to nie był lapsus językowy. Nie według premier Kopacz. Nie potrafiła szczerze powiedzieć co o tym myśli, tylko użyła wcześniej powtarzanego stwierdzenia, raczej w formie kpiny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ćemu broni prezesunciowi ciumka w polićek. Oj, zazdrośnićek, zazdrośnićek

    OdpowiedzUsuń

Wpisz swoje imię, wybierając pole NAZWA z listy. Możesz komentować za pomocą konta FB, klikając Facebook Comment. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin strony.