Kilka słów o kłamaniu w audycji Danie do myślenia RMF Classic


Link do audycji, rozmowa z 22.12.2015

Tomasz Skory: Po czym najłatwiej poznać, że ktoś myśli co innego, niż mówi. Tak po prostu w życiu rodzinnym, bo jesteśmy w okresie świątecznym, który nas zmusza do skrywania pewnych uczuć, z powodu których nie chcielibyśmy robić komuś przykrości. Po czym najłatwiej poznać, że ktoś niezupełnie nas lubi? 

Diana Nowek: Zazwyczaj po tym, że reakcja jest nieadekwatna do pytania. Kiedy pytanie wydaje się proste, na przykład: "co robiłeś wczoraj?", a my reagujemy agresją, złością - "po co mnie o to pytasz, śledzisz mnie?!", lub obracając wszystko w żart, albo opisując zbyt dużo...

...podając zbyt wiele szczegółów, zwracamy uwagę na to, że to nieprawda może być? 

Wszystko zależy od kontekstu. Zazwyczaj reakcja jest nieadekwatna do pytania. Inną rzeczą, taką wskazującą na możliwą niesłowność, są pokazywane emocje w trakcie pytania.

W jaki sposób możemy się zdradzić? 

Zazwyczaj trzeba wziąć kilka czynników. Należy obserwować mowę ciała, co robimy z rękami. Kiedy nagle pada pytanie, a my chowamy ręce do kieszeni, albo za siebie, to już może być oznaką, że coś chcemy ukryć - kiedy do tej pory staliśmy swobodnie.

Podobnie z odchylaniem się na siedzeniu na przykład. 

Jeżeli pytanie nas zaskakuje, to dosłownie chcemy się od niego odsunąć i od rozmówcy. Inna sprawa to jest głos. Zazwyczaj przy zdenerwowaniu, jeżeli jest niewygodne pytanie, podnosimy ton głosu, mówimy wyżej, możemy mówić też szybciej. Jeżeli musimy wymyślić historię, to wtedy potrzebujemy na to czasu. Mózg potrzebuje czasu na wymyślenie historii, więc...

...i wodzimy wzrokiem po suficie? 

To różnie, zależy od osoby, jaką ma wyobraźnię, ale może mówić wolniej.

Zwlekamy po prostu, bo musimy tę historię ułożyć. 

Dokładnie. To też słychać po głosie. Jeżeli ktoś normalnie mówi szybko a nagle robi pauzy, zastanawia się. Jeżeli coś takiego występuje, warto zadać dodatkowe pytanie, na przykład: "a jak wracałeś do domu?".

„Czy kucał to wrzucał”, mniej więcej coś takiego? Taki zbędny szczegół, który wybija z rytmu mówiącego o czymś, co jest nieprawdziwe? 

Tak, jakieś szczegółowe pytanie, dlatego że jeżeli historia się nie zgadza, to tym trudniej będzie odpowiedzieć na szczegółowe pytanie. Dałam przykład o kierunkach, dlatego że jesteśmy nauczeni pokazywać kierunki rękami czy głową. Jeżeli ktoś nas spyta o drogę, w prawo, w lewo, prosto, to zawsze pokazujemy to głową albo rękami. Jeżeli ktoś wymyśla, skąd na przykład wracał, to bardzo często będzie pokazywał ręką w prawo, głową na przykład w lewo.

Czyli jego sygnały będą niezgodne z tym, co mówi i niezgodne ze sobą nawzajem. 

I tu jeszcze pojawiają się mikroekspresje i też na przykład na pytanie, gdy ktoś odpowiada "tak", może kręcić głową na "nie". To jest bardzo częste. My w ogóle tego nie widzimy, bo tak jesteśmy nauczeni słuchać słów.

Tak pytam, bo niewykluczone, że każdemu z nas zdarzyło się zapewnianie darowującemu nam jakieś skarpety, że to bardzo fajnie, że dostaliśmy te skarpety czy jakiś szal, czy jakąś książkę, którą już mamy. Wszyscy jesteśmy zmuszeni do zapewniania bliskich o takich rzeczach, pod którymi niekoniecznie byśmy się podpisali, gdyby były na piśmie. Czy można w taki sposób zaplanowany i przemyślany uniknąć wątpliwości przy tym zapewnianiu? Jak być wiarygodnym, jak kłamać sprawnie w takich sytuacjach? Nie mówię o pożyczaniu pieniędzy, ale mówię o nierobieniu przykrości bliskim w takich intymnych dość sytuacjach. Jak to robić? 

Jeżeli nie chcemy urazić osoby, ale też wiemy, że ona może poznać po naszej twarzy, że na przykład dostajemy prezent i jesteśmy rozczarowani albo smutni, bo dostaliśmy znowu skarpetki. Warto nazwać tę emocję na głos, ale podać inną przyczynę jej powstania.

"Bardzo fajne skarpety, pasowałyby komuś innemu". 

Na przykład. I oczywiście jako ironię. Ale nam będzie lżej, dla naszego mózgu, bo nazwaliśmy prawdziwą emocję. Ale już nikogo nie urazimy, bo potraktujemy to jako żart. Tutaj też mój apel, żeby jednak pozwalać dzieciom mówić prawdę.

No właśnie, bo to kłamstwo towarzyszy nam od samego urodzenia. Jest w nas kształtowane, jesteśmy zmuszani przez rodziców, przez otoczenie, przez bliskich i w szkole także - do kłamania. Pani mówi, pozwalać dzieciom mówić prawdę, to dość obrazoburcze i paradoksalne troszeczkę. 

Możemy pozwalać im wyrażać emocje, bo ciągle gdzieś strofujemy dzieci, mówiąc im nawet gdy są smutne - uśmiechnij się.

Są załamane - nie przejmuj się. 

Tak, w naszej kulturze musimy mieć zawszę tę pokerową twarz, nie możemy pokazywać smutku, czy rozczarowania, czy złości. Gdy uczymy dziecko niewyrażania tych emocji, to ono uczy się maskować. W życiu będzie robić to samo, co może prowadzić do problemów emocjonalnych lub właśnie do kłamania. I wszystkie takie przykłady, to co pan podał z prezentami: "idź, powiedz cioci, że prezent się podobał", kiedy dziecko cioci nie lubi, albo kuzynki.

Albo taką zabawkę już ma i to w paru egzemplarzach. Ale to jest wszytko warte rozważenia. Może rzeczywiście zamiast kłamać, warto po prostu mówić prawdę i to od samego urodzenia, od dziecięcości. 
Share on Google Plus
    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Wpisz swoje imię, wybierając pole NAZWA z listy. Możesz komentować za pomocą konta FB, klikając Facebook Comment. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin strony.