Twarz i umysł psychopaty. Badania naukowca, który odkrył, że sam jest psychopatą.


Kilka lat temu świat nauki obiegła elektryzująca historia o naukowcu, który badając mózgi morderców - psychopatów, przez przypadek odkrył, że jego mózg tez pasuje do tej grupy. Okazało się, ze sam jest psychopatą. W wydanej książce „The Psychopath Inside” ten mąż, ojciec trójki dzieci i człowiek, który nigdy nie popełnił żadnego przestępstwa pisze, że do odkrycia doszło, gdy na próbę monitorował pracę swojego mózgu. Nie miał on nigdy skłonności do przemocy, ale bliscy szybko uświadomili mu, jak łatwo manipuluje ludźmi i nie potrafi wczuć się w emocje innych. Wybaczano mu to ze względu na bycie zapracowanym neurobiologiem.

Od tamtego czasu nagrano wiele wywiadów z Jamesem Fallonem, można więc swobodnie poobserwować mowę ciała oraz mimikę ujawnionego psychopaty. Psychopatia to trwałe zaburzenie osobowości dotykające według badań od dwóch do trzech procent społeczeństwa. Psychopatów charakteryzuje płytkość odczuwanych emocji - brak empatii, wysoka odporność na stres i niewystępowanie poczucia winy. Ludzie, których dotyczy często manipulują innymi, są impulsywni oraz dwulicowi.

Psychopaci rozumieją emocje, ale sami ich nie odczuwają w ten sam sposób, jak inni ludzie. Można z tego wysnuć wniosek, że skoro ktoś czegoś nie czuje i nie przeżywa, to nie będzie potrafił oddać tego za pomocą mimiki twarzy. Taka osoba będzie kopiować ekspresje mimiczne innych, aby dopasować się do sytuacji i społeczeństwa, ale wprawne oko wychwyci sztuczność takiej miny. Łatwo zgadnąć, że sztuczny uśmiech będzie pojawiał się na twarzy psychopaty o wiele częściej niż u reszty populacji. Poza tym charakterystyczne są ekspresje, kiedy emocje na górnej i dolnej części twarzy są ze sobą niespójne.



Najczęściej występującą niespójnością, którą prezentuje nam James w swoich wywiadach (i wiele innych osób pozbawionych empatii) jest napięte czoło przy jednoczesnym uśmiechu ust. Każdemu z nas zdarza się od czasu do czasu zrobić taką minę. Oznacza ona niedowierzanie, zadowolenie z siebie, arogancję i do tego pogardę. To zupełnie normalne, że czasem odczuwamy takie emocje w stosunku do innych. Jednakże, kiedy ta emocja pojawia się wielokrotnie, to możemy podejrzewać, że mamy do czynienia z osobą, która nie ma dostępu do swoich emocji.



W większości przypadków, gdy środkowa część czoła jest napięta, usta układają się jak do ekspresji bólu, cierpienia, złości czy strachu. Przy prawdziwym uśmiechu czoło jest gładkie. Taka emocja, jak na zdjęciach z wywiadu powinna pojawiać się więc przy przeżywanym fizycznym lub psychicznym bólu - swoim lub doświadczanym z drugą osobą poprzez empatię. Jeżeli więc nie pasuje do kontekstu rozmowy i towarzyszy jej uśmieszek to otrzymujemy sygnał o nieumiejętności odczuwania emocji i empatii. Prawdopodobnie rozmawiamy z socjopatą lub psychopatą.

A skąd tytułowe zdjęcie z filmu 50 twarzy Greya? Ponieważ główny aktor prezentuje na nim właśnie taką niebezpieczną minę, na widok której panie powinny opuścić pomieszczenie. Widzimy napięte powieki, opuszczone oraz lekko zbliżone brwi czyli oznaki gniewu i złości, a przy tym lekki uśmieszek na ustach. Dwie części twarzy, dwa różne przekazy. Podobno w Hollywood aktorzy używają tej miny, aby wyglądać na samca alfa, ale w życiu lepiej unikać kogoś, kto prezentuje nam tą ekspresję zbyt często.

Psychopaci są wśród nas


Okazuje się, że psychopatia, która często utożsamiana jest ze skrywającymi się na manowcach społeczeństwa zwyrodnialcami doskwiera jednostkom na pozór normalnie funkcjonującym w społeczeństwie.

Według badań opublikowanych w książce „The Wisdom of Psychopats”, wydanej w ubiegłym roku nakładem Scientific American, najwięcej psychopatów znaleźć można wśród dyrektorów zarządzających dużych korporacji (czyli słynnych CEO). Zaraz za nimi w rankingu plasują się prawnicy i pracownicy mediów a kolejne miejsca okupują sprzedawcy, chirurdzy i dziennikarze. Wiele osób których dotyczy to zaburzenie można również spotkać wśród policjantów i duchownych.

Mogło by się wydawać, że taki zestaw cech budzi skojarzenia głównie z seryjnymi mordercami pozbywającymi się z zimną krwią każdego, kto stanie na ich drodze. I rzeczywiście odsetek zabójców wśród psychopatów jest dość wysoki i wynosi według wyników psychologicznych testów PCL-R od 15 do 30 procent. Okazuje się jednak, że nieodczuwanie strachu i empatii zapewnia sukces w zawodach, w których potrzeba ludzi ambitnych, dążących do celu za wszelką cenę i nie bojących się wyzwań.

Umysł zabójcy



Jeżeli interesujecie się neurobiologią, to zobaczcie co James Fallon mówi o mózgu i genie psychopaty w tym krótkim wystąpieniu.

https://www.ted.com/talks/jim_fallon_exploring_the_mind_of_a_killer?language=pl#t-15523

Treść jego wystąpienia poniżej

Jestem profesorem na Uniwersytecie Kalifornijskim. I przez ostatnie 35 lat studiowałem zachowanie na podstawie wszystkiego, od genów przez neurotransmitery, dopaminę, itp. całą drogę do analizy obwodu. Więc tym się normalnie zajmuję. Ale z jakiegoś powodu, zacząłem zajmować się czymś innym. I to wszystko wyrosło z tego, że jeden z moich kolegów poprosił mnie o analizę mózgów psychopatycznych zabójców.

I to mogłaby być typowa prezentacja. A pytanie jest: "Skąd pochodzą zabójcy psychopaci?" Zabójcę psychopatę rozumiem jako ludzi tego typu. Niektóre mózgi, które badałem, należą do ludzi, o których każdy wie. Kiedy dostaję mózgi, nie wiem na co zwrócić uwagę. To były ślepe eksperymenty. Dali mi także normalnych ludzi.

Więc przejrzałem ich około 70. I pojawiła się duża liczba danych. I spojrzeliśmy na to z punktu widzenia teorii, pod względem genetyki, uszkodzeń mózgu, oraz interakcji z otoczeniem, i jak to wszystko ze sobą współpracuję. Interesujemy się gdzie dokładnie w mózgu znajduje się jego najważniejsza część. Właśnie takie rzeczy badaliśmy. Interakcje pomiędzy genami tzw. efekt epigenetyczny, uszkodzenia mózgu, środowisko, i jak te rzeczy są ze sobą powiązane. Jak to się ma do psychopaty i zabójcy, zależy od tego, gdzie uszkodzenie występuje. To jest naprawdę precyzyjnie określone. Są różne rodzaje psychopatów.

Tutaj prezentuję zależność. Zależność była taka, że każdy, którego badałem, który był seryjnym zabójcą, miał uszkodzenia kory mózgowej płata czołowego. Która znajduję się powyżej oczu. Uszkodzona była także wewnętrzna część płata skroniowego. Taka jest zależność, która występowała u każdego z nich. Ale oni też różnili się od siebie. Mieli inne rodzaje uszkodzenia mózgu. Kluczową rzeczą jest efekt głównych genów przemocy. Np. gen MAO-A.

Istnieje wariant tego genu, który jest powszechny wśród populacji. Niektórzy z was go mają, jest połączony z seksualnością. Jest w chromosomie X, więc możecie go dostać od waszej matki. To wyjaśnia, dlaczego zazwyczaj mężczyźni są psychopatycznymi zabójcami albo są bardzo agresywni. Córka może odziedziczyć jeden chromosom X od ojca, a drugi od matki. Wtedy jest mniej skoncentrowany. Ale syn może odziedziczyć chromosom X tylko od matki.

Dlatego to przechodzi od matki do syna. Ma to związek ze zbyt dużą produkcją serotoniny podczas rozwoju. Co jest dosyć ciekawe, ponieważ serotonina ma zazwyczaj działanie uspokajające. Jeśli posiadasz ten gen, podczas życia płodowego, twój mózg "pływa" w serotoninie. I cały mózg wytwarza tolerancję na serotoninę. Przez co nie ma ona efektu w późniejszym okresie życia.

Rok temu, w Izraelu, robiłem pewną prezentację. I to ma pewne konsekwencje. W teorii, to oznacza, że aby ten gen na nas wpłynął, w gwałtowny sposób, musimy przeżyć coś niezwykle traumatycznego, przed okresem dojrzewania. Nie chodzi tu o drobny stress, jak klaps od rodziców. Trzeba zobaczyć przemoc albo brać udział w przemocy. W trzech wymiarach. Tak działa system neuronów lustrzanych.

Jeśli posiada się ten gen, i widzi się wiele przemocy, w pewnych okolicznościach, staje się to przepisem na katastrofę. Uważam, że w tych miejscach na Ziemi, gdzie występuje ciągła przemoc, jest wiele pokoleń dzieci, które muszą być świadkami tej przemocy. Gdybym był małą dziewczynką, gdzieś w takim miejscu, i potrzebowałabym przyjaciela, to znalazłabym jakiegoś twardziela, żeby mnie chronił. Problem polega na tym, że takie sytuację mają zwyczaj koncentrować geny. Dostają je dziewczyny i chłopaki. Po wielu pokoleniach, mamy tykającą bombę zegarową.

Taka była idea. Mama mi powiedziała "Podobno chodzisz i gadasz wszyskim o mordercach psychopatach?" "Mówisz tak, jakbyś pochodził z normalnej rodziny". I ja na to "O czym, do cholery, mówisz"? Opowiedziała mi o swoim drzewie genealogicznym. Oczywiście cała wina spadła na rodzinę mego ojca. Tak jest, ponieważ w jej rodzinie nie ma historii przemocy. Ale u mojego ojca owszem.

Powiedziała "Jest dobra i zła wiadomość". "Twój kuzyn Ezra Cornell założył Cornell University" "Zła wiadomość jest taka, że Lizzi Borden też jest twoich kuzynem".

Ja na to: "Ok, i co w związku z tym?"

Ona na to: "Jest gorzej. Przeczytaj tą książkę"

W rękach miałem "Killed Strangely" - książka historyczna. Pierwsze opisane w niej morderstwo, to matka zabita przez syna, który był moim prapraprapraprapradziadkiem. To był pierwszy rodzinny przypadek matkobójstwa. Jest to bardzo interesująca książka. Mówi o sądzeniu czarownic i o tym jak ludzie kiedyś myśleli.

Ale na tym się nie kończy. Było jeszcze siedmiu mężczyzn ze strony mojego ojca. Wszyscy byli mordercami. To wszystko skłania do myślenia... (Śmiech) Mój ojciec i trzej wujkowie, podczas drugiej wojny światowej, byli przeciwni wojnie - mięczaki. Ale co jakiś czas, zdarza się egzemplarz jak Lizzie Borden. I to już prawie pora. (Śmiech)

Morał jest taki: Jeśli samemu nie jest się bez wad, nie należy krytykować innych. Ale TO jest bardziej prawdopodobne. (Śmiech) Musieliśmy podjąć jakieś działanie. Nasze dzieci o tym już wiedzą. Raczej wszystko z nimi dobrze. Ale nasze wnuki będą miały pewne zmartwienie. Na wszelki wypadek zacząłem robić badania tomograficzne całej rodziny. (Śmiech) Zaczęliśmy robić tomografię, EEG, oraz analizę genetyczną, żeby odnaleźć problemy. Okazało się, że jedno rodzeństwo, syn oraz córka, nie dogadują się i mają identyczne wyniki badań. Mają taki sam mózg i takie same EEG. Bliżej być nie mogą. Kiedyś, gdzieś coś złego się wydarzy. Ale nie wiemy gdzie to się pojawi. Tyle na dzisiaj. (Śmiech)
Share on Google Plus
    Blogger Comment
    Facebook Comment

4 komentarze:

  1. Żyjesz ze świadomością, że ktoś z rodzimy w końcu kogoś zabije i nie możesz nic z tym zrobić. Masakra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to zbyt komfortowa sytuacja. Choć on teoretycznie udowodnił, że jeśli ktoś posiada gen psychopaty (przemoc, agresja), to od jakości dzieciństwa zależy czy będzie on aktywowany. W zdrowej, kochającej rodzinie pozostanie on nieaktywny (tak jak w przypadku tego naukowca), w dotkniętej patologią aktywnie się rozwinie.

      Usuń
  2. nasze zycie zalezy tylko od nas my odpowiadamy za swoje czyny

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, jestem psychopatą

    OdpowiedzUsuń

Wpisz swoje imię, wybierając pole NAZWA z listy. Możesz komentować za pomocą konta FB, klikając Facebook Comment. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin strony.