Mity komunikacji niewerbalnej. Kierunek spojrzenia i ruchy gałek ocznych wskażą kłamstwo.

NLP wywodzi się spośród wielu programów „rozwoju osobistego”, których wiele pojawiło się w latach 70-tych. Twórcy NLP Richard Bandler oraz John Grinder sformułowali podstawowe tezy po obejrzeniu dużej ilości nagranych sesji terapeutycznych. Zauważyli oni zależność pomiędzy zachowaniem osoby poddanej terapii oraz językiem jakiego ona używa. Uznali, że to nie sposób wypowiadania się jest wynikiem sytuacji i charakteru osoby, ale że istnieje zależność odwrotna i przy pomocy języka możemy wpływać na cechy osobiste.

NLP było pierwotnie promowane przez Bandlera i Grindera  jako niezwykle efektywna i szybka forma psychoterapii oraz sztuka doskonalenia. W środowiskach naukowych NLP nie uzyskało do dzisiaj poparcia i jest przedmiotem ostrej krytyki, gdyż wiele postulowanych założeń nie zyskuje potwierdzenia w badaniach i doświadczeniach. W ciągu ostatnich lat pojawiają się prace naukowe w większości anglojęzyczne zbierające rozproszone badania testujące i wskazujące na naukowe podstawy NLP, jednak jak na tyle lat istnienia NLP nie ma ich za wiele.

Najczęściej NLP pojawia się w szkoleniach z metod służących rozwojowi samomotywacji, zdolności negocjacyjnych, umiejętności uwodzenia czy prowadzenia kampanii wyborczych.

Czy kierunki oczu mogą kłamać? 


Według zwolenników NLP, jeśli nasz rozmówca patrzy w górę i w lewo (z naszej perspektywy) to konstruuje (wyobraża) sobie jakiś obraz, jeśli zaś patrzy w górę i prawo to przypomina sobie obraz. Analogicznie ma być w przypadku dźwięków: spojrzenie w lewo świadczy o konstruowaniu dźwięku, a w prawo o jego przywoływaniu z pamięci. Z kolei spojrzenie w lewo w dół znamionuje doświadczenie o charakterze kinestetycznym, a w prawo w dół wskazuje na dialog wewnętrzny.

Wiedza ta miała pomóc w wykrywaniu kłamstwa. Ten fenomen miał polegać na tym, iż ruchy oczu w kierunku prawym oznaczały, że tworzymy wyobrażenia (obrazy, dźwięki) a ruch w kierunku lewym wskazuje na przypomnienie informacji z przeszłości, co za tym idzie można by wykrywać kłamstwo za pomocą tych ruchów – twórcami owej koncepcji byli Richard Bandler oraz John Grinder. Jak się okazało to nieprawda. Dwa odrębne zespoły badawcze postanowiły sprawdzić prawdziwość owego twierdzenia (University of Edinburgh oraz Hertfordshire University). Badania obaliły twierdzenie gdyż nie zauważono żadnej prawidłowości (zob. T. Witkowski, Zakazana psychologia, tom 1, Moderator, Taszów 2009). Nie ma więc uniwersalnych zależności między kierunkiem spojrzenia a aktywnością umysłową i typem reprezentacji umysłowej.

Oceniając po dostępnych w sieci zasobach dotyczących tego zjawiska można by podejrzewać, że temat został przebadany na dziesiątą stronę. Nic jednak bardziej mylnego – literatury fachowej (i recenzowanej!) jest jak na lekarstwo. Zaradzić temu postanowił jednak profesor Richard Wiseman, autor i bloger, znany niektórym z Was być może dzięki swoim książkom (w Polsce ukazały się m.in. Kod Szczęścia, Dziwnologia, oraz 59 sekund), a także profesor psychologii na University of Hertfordshire. Praca jego autorstwa na tenże właśnie temat ukazała się kilka dni temu w piśmie PLoS ONE.

Co zbadał Wiseman?


Badanie przeprowadzone przez Wisemana i jego współpracowników składało się z trzech części. Pierwszy eksperyment miał na celu sprawdzenie, czy istnieje związek między ruchem gałek ocznych a mówieniem prawdy lub kłamstwa. W tym celu uczestników badania nagrywano w jego trakcie, a następnie analizowano co też działo się z ich oczami. Sprawdzano dwie hipotezy: tę mówiącą, że kłamcy patrzą w prawo, oraz tę, że ludzie mówiący prawdę patrzą w lewo. I tu pierwsza niespodziewajka dla fanów NLP – a także wszelkiego rodzaju domorosłych specjalistów od „czytania” zachowań: żadnego związku nie wykryto ani dla jednej ani dla drugiej hipotezy

Dobrze przygotowany psycho-szaman może się jednak bronić mówiąc, że przecież w normalnych warunkach, gdy kłamiemy/mówimy prawdę, zazwyczaj nie jesteśmy nagrywani. A więc zarzucić badaczom, że łamie zasadę Heiseberga, że obserwator zmienia tutaj obserwację. Aby sprawdzić, czy ma ku takiemu rozumowaniu podstawy przeprowadzono doświadczenie drugie. W nim uczestników podzielono na dwie grupy: jednej wytłumaczono, czego o ruchach oczu uczy nas NLP, drugiej zaś nie. Obu grupom następnie pokazano filmy nakręcone w pierwszej części badana i poproszono o rozpoznanie, kto kłamał, a kto mówił prawdę. Teoretycznie więc, gdyby istniał związek między ruchem oczu a kłamaniem, osoby wiedzące o tym powinny uzyskiwać lepszy wynik w tym teście, niż osoby które prawdomówność nagranych uczestników oceniały tylko na podstawie własnej intuicji i doświadczenia.

W ostatniej części badania postanowiono hipotezę przetestować w warunkach polowych, pozbawionych laboratoryjnej sterylności, na kłamstwach dużej wagi – czyli takich, przy wypowiadaniu których kłamca powinien nie tylko cudować z oczami, ale także pocić się jak świnia, gestykulować nerwowo i ogólnie robić w gacie z obawy, że ktoś go na kłamstwie nakryje.

Tutaj dla mnie oczywistą próbką byłyby konferencje prasowe polityków, ale autorzy badania sięgnęli po inne, jeszcze bardziej emocjonalne nagrania: przejrzeli mianowicie stertę międzynarodowych nagrać z konferencji prasowych, na których członkowie rodzin informowali o zaginieniu krewnego i prosili o pomoc w poszukiwaniach. W mniej więcej połowie przypadków u osób występujących na konferencji występowały inne znane nam mikrozachowania charakterystyczne dla osób kłamiących takich jak dobór słownictwa, czy też częstość mrugania. Naukowcy sprawdzili zatem, czy ruch oczu u nagranych osób jest spójny z innymi objawami. W skrócie rzecz ujmując: nie był.

Czyli podsumowując, badanie Wisemana nie znalazło naukowego potwierdzenia hipotezy wykorzystywanej szumnie w kursach i szkoleniach NLP mówiącego, że kłamcę można poznać po tym, w którą stronę patrzy próbując nam swoje kłamstwo sprzedać. Nie oznacza to oczywiście, że kłamców nie można poznać w inny sposób. Pocące się dłonie, słowotok, zmiana tonu głosu, szybkość mówienia oraz mnóstwo innych objawów może pomóc nam domyśleć się, kiedy nasz rozmówce próbuje coś zataić. Ale oczy? Czy te oczy mogą kłamać? Chyba nie.


P.S. Może się wydawać, ze ten wzorzec ruchu gałek ocznych może się w wielu przypadkach sprawdzać. Nie da się go jednak stosować jako narzędzia uniwersalnego dla każdej jednostki, gdyż należy wziąć pod uwagę dominującą stronę ciała, czynniki kulturowe, jak pada światło na rozmówcę i jakie są jej normalne reakcje na konkretne bodźcce.

Najważniejsze to ustalić normę dla danej osoby - jeśli poznamy jej zachowania i kierunki spojrzeń podczas zwykłej rozmowy - czyli ustalimy dla niej schemat, kiedy mówi o przeszłości i przeszłości - to wtedy jesteśmy w stanie wykorzystywać tę wiedzę do wyłapywania niespójności.
Ale nie wolno stosować jednego schematu dla każdego, bo nie ma standardowych zachowań dla kłamstwa - każda jednostka ma indywidualny zestaw cech.


Richard Wiseman, Caroline Watt, Leanne ten Brinke, Stephen Porter, Sara-Louise Couper, & Calum Rankin (2012). The Eyes Don’t Have It: Lie Detection and Neuro-Linguistic Programming PLoS ONE, 7(7): 10.1371/journal.pone.0040259


Żródło: https://nicprostszego.wordpress.com/
Share on Google Plus
    Blogger Comment
    Facebook Comment

3 komentarze:

  1. Nareszcie ktoś się za to wziął. Czytałam o tej technice 7 lat temu, później przez długi czas testowałem jej skuteczność - doszłam do takich samych wniosków. Za dużo jest czynników, które wpływają na obserwowanego, dokładniej na jego oczy. Świetny artykuł, długo na taki czekałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Najważniejsze to ustalić normę dla danej osoby" Jedyne wartościowe stwierdzenie w tym artykule i dokładnie to co pisali Bandler i Grinder. A jeśli się jakiegoś tematu nie zgłębiło to może nie ma sensu się wygłupiać i pisać cokolwiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję za opinię, szkoda że nie została poparta dodatkowymi argumentami. Jeśli na salach szkoleniowych spotyka się trenerów uczących uniwersalności tej metody, to znaczy, że mit ten jest silnie zakorzeniony.

      Usuń

Wpisz swoje imię, wybierając pole NAZWA z listy. Możesz komentować za pomocą konta FB, klikając Facebook Comment. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin strony.