Przepychanki w drzwiach Belwederu. Dlaczego politycy chcą wchodzić jako ostatni?


Wczoraj podczas spotkania dwóch par prezydenckich w Belwederze media odnotowały mały incydent przed wejściem do budynku. Zarówno Bronisław Komorowski, jak i Andrzej Duda chcieli być tymi, którzy wejdą do Belwederu jako ostatni. Widać było, jak obaj gestami "zapraszają" siebie nawzajem do środka. W końcu to Duda ustąpił, a Komorowski wszedł jako ostatni.

Za tym, kto pierwszy przejdzie przez drzwi kryje się ważne znaczenie. Nie są to sympatyczne i kurtuazyjne przepychanki, gdyż etyka nakazuje, aby to gospodarz wchodził jako ostatni. Jednak wśród polityków chodzi również o symboliczne pokazanie władzy. Tego, kto tu rządzi.

Gospodarz, czyli człowiek władzy, musi pokazać, ze dzierży kontrolę i wskazuje drogę innym. Ma to szczególną wartość na Bliskim Wschodzie. Kiedy toczą się negocjacje na wysokim szczeblu, nikt z obecnych nie chce w żadnym momencie utracić kontroli.

Obserwując prezydentów Ameryki łatwo zauważyć, ze nawet odwiedzając inne kraje - swoich sojuszników, wchodzą oni tam w rolę "gospodarzy". Barack Obama bardzo sprawnie gestami przejmuje kontrolę nad innymi głowami państw, pokazując, kto tu jest ważniejszy.

Wynika z tego, że nowy prezydent chciał już przejąć kontrolę i rolę gospodarza. Pan Komorowski oczywiście, nie mógł sobie na to jeszcze pozwolić.

Jeżeli jesteście ciekawi, dlaczego tak ważne wśród polityków jest to, kto wchodzi ostatni przez drzwi, obejrzyjcie fragment dokumentu - od minuty 4: 57 do 8:50.

Share on Google Plus
    Blogger Comment
    Facebook Comment

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Wpisz swoje imię, wybierając pole NAZWA z listy. Możesz komentować za pomocą konta FB, klikając Facebook Comment. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin strony.