Czym kierują się ludzie przy wyborze kandydatów na prezydenta? Doświadczenia amerykańskie.


Myślicie, że poglądy polityczne kandydatów na prezydenta są kluczowe i najważniejsze dla wyborców? Otóż nie! Badania amerykańskie pokazują, że liczy się przede wszystkim wzrost, miły dla ucha głos, szczery uśmiech i charyzma.

Rok temu -na początku wyborów prezydenckich- pisałam, że większość wyborców wybiera swojego kandydata wyłącznie na podstawie wyglądu i ogólnego wrażenia. Potwierdzają to od wielu lat doświadczenia amerykańskie.
Teraz w jednym z artykułów Gazety Wyborczej pojawił się taki oto fragment:
Rok po wyborach prezydent Duda nadal zachwyca wieś. Kiedy pytam rolników, co im się w prezydencie podoba, mówią, że to "taki zgrabny chłop", a nawet, że "jak laleczka". Ich zdaniem z tego powodu lepiej reprezentuje urząd prezydenta niż Bronisław Komorowski, który kojarzył się z "osiadłym misiem". Duda jest energiczny, prosto się trzyma, gada jak ksiądz, mówi z głowy, wyraźnie, bez kartki. Ale kiedy pytam, co mówi, nie potrafią powiedzieć. - Takie tam, mnie to nie dotyczy - odpowiada w końcu jeden z rolników. Gorzej wypada w ich oczach premier Beata Szydło jako "kobitka od Kaczyńskiego". (Źródło: http://wyborcza.pl/)

Mały procent ludzi zapoznaje się z programami wyborczymi kandydatów bądź słucha ich wystąpień. Skupiają się głównie na tym, co widzą, czy pałają do kandydata nutką sympatii oraz czy kandydat ma cechy przywódcy. Amerykańskie wybory od lat poddawane są wielu analizom w celu szybszego typowania zwycięskich kandydatów. Na podstawie więc czego wyborcy wybierali prezydenta USA?

Tamci badacze, analizując sto lat wyborów prezydenckich, wyliczyli, że w prawie wszystkich przypadkach wygrywał kandydat wyższy. Jeżeli kandydaci dysponowali podobnym poziomem charyzmy i zapleczem politycznym, to zawsze wygrywał ten o korzystniejszym wzroście. Z przyczyn ewolucyjnych wysokim mężczyznom przypisuje się więcej cech dominujących oraz lepsze zdolności przywódcze. W amerykańskich firmach wysokie osoby nie tylko dostają najlepsze stanowiska, ale też wyższą początkową pensję. Jak wykazały pewne badania, nowi pracownicy o wzroście powyżej 188cm otrzymywali o 12 procent wyższe wynagrodzenie niż ci mierzący poniżej 183cm. Pokazały one także, że członkowie kadry kierowniczej wysokiego szczebla są znacznie wyżsi niż pozostali pracownicy.

Przydatna wśród kandydatów okazuje się też szeroka, mocna szczęka i podbródek, które również kojarzą nam się z dominacją. Pisałam o tym w artykule o szerokiej twarzy wśród najlepszych CEO świata. http://www.psychologiawygladu.pl/2015/03/jaka-twarz-maja-najlepsi-ceo-swiata.html
Kwadratowe kości szczęki mają związek z dużą ilością produkowanego testosteronu w okresie dorastania.  Dominujące cechy twarzy widać świetnie wśród kadry wojskowej.

Kolejną ważną cechą kandydata jest jakość jego głosu. Poprzedni artykuł z materiałem video opowiadał o tym, jak duży wpływ ma na nas głos i jak wiele można nim osiągnąć. Nieustannie będę wspominać o miękkim, melodyjnym i niskim głosie Baracka Obamy, dzięki któremu może on porywać tłumy. Nawet ludzie, którzy nie znają języka angielskiego lubią słuchać jego przemówień.

Ostatnim punktem jest ta bliżej nieokreślona charyzma. W Stanach Zjednoczonych przypisano ją głównie uśmiechowi. Wygrywał kandydat, który częściej prezentował szczery i szeroki uśmiech. Powinien być on ciepły i zapraszający, tak aby wyborcy mieli ochotę zaprzyjaźnić się z kandydatem, aby mieli poczucie, że w życiu prywatnym to także sympatyczny człowiek. Bill Clinton miał doskonałą umiejętność wczuwania się w słowa swojego rozmówcy, zawsze sprawiał wrażenie, że słucha i rozumie. Nie bez powodu kandydaci tak chętnie chcą być fotografowani z małymi dziećmi.Pragną być postrzegani jako empatyczni, mili, wspierający i opiekuńczy. Nawet jeśli są tych cech zupełnie pozbawieni.

Pasują tutaj słowa Machiavelli’ego dotyczące prezentowania swoich zalet pod publikę - Nie jest przeto koniecznym, by książę posiadał wszystkie owe zalety, które wskazałem, lecz jest bardzo potrzebnym, aby wydawało się, że je posiada. Śmiem nawet powiedzieć, że gdy się je ma i stale zachowuje, przynoszą szkodę, gdy zaś wydaje się, że się je ma, przynoszą pożytek; powinien więc książę uchodzić za litościwego, dotrzymującego wiary, ludzkiego, religijnego, prawego i być nim w rzeczywistości, lecz umysł musi mieć skłonny do tego, by mógł i umiał działać przeciwnie, gdy zajdzie potrzeba.

Podsumowując, ludzie głosują na kandydatów, którzy wyglądają, brzmią i zachowują się jakby już byli tym wybranym prezydentem. Według zasady - rób daną rzecz tak długo, aż inni ci uwierzą.

Uważacie, że te amerykańskie reguły da się przenieść na polską scenę polityczną? Na przykładzie ostatnich wyborów prezydenckich, widać, że jak najbardziej!


P.S. Kim był Niccolò di Bernardo dei Machiavelli ?
(ur.1469 r. we Florencji, zm. 1527 r.) – prawnik, filozof, pisarz społeczny i polityczny, historyk i dyplomata florencki, jedna z postaci włoskiego odrodzenia. Napisał traktat o sprawowaniu władzy pt. Książę, który sprawił, że od jego nazwiska powstał termin makiawelizm. Opisywał funkcjonowanie zarówno republik, jak i królestw. W 1559 jego pisma znalazły się na kościelnym indeksie ksiąg zakazanych.

Autor: Diana Nowek
Share on Google Plus
    Blogger Comment
    Facebook Comment

2 komentarze:

  1. Pewnie prędzej czy pózniej tak sie stanie. Nie znam nikogo, kto poznał wszystkie programy wyborcze kandydatów.Musi tylko zaistnieć jeden warunek. Zaczniemy głosować ZA którymś kandydatem a nie PRZECIW innemu.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda. Wybieranie mniejszego zła nie zachęca do wyborów. Co widać po niedzielnej frekwencji. Najbardziej amerykański styl zaprezentował sztab PiS. Wybrał człowieka wykształconego, z doświadczeniem politycznym, ładnie się prezentującego i posiadającego wzorową rodzinę. Gdyby nie jednoczesne skojarzenia z Kaczyńskim, to wygraną miałby w kieszeni.

    OdpowiedzUsuń

Wpisz swoje imię, wybierając pole NAZWA z listy. Możesz komentować za pomocą konta FB, klikając Facebook Comment. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin strony.