Analiza wizerunku i mowy ciała kandydatów podczas debaty prezydenckiej.


Przyjmijmy, ze nie mamy zdecydowanych sympatii wyborczych, nie znaliśmy do tej pory dobrze kandydatów, a debata prezydencka i jej przebieg ma zadecydować o naszym wyborze. Jak wyglądali i jak zachowywali się kandydaci? Czy ich mowa ciała i mimika twarzy były spójne z ich wypowiedziami? Kto się denerwował, kto czuł swobodnie, a  kto zaskoczył?

Debatę można obejrzec tutaj:
http://wyboryprezydenckie.tvp.pl/19876535/debata-kandydatow-wybory-prezydenckie-2015

Analizujemy kandydatów po kolei, według ustawienia.

Andrzej Duda

Andrzej Duda ma bardzo sympatyczną twarz. Jest to jego niewątpliwą zaletą, gdyż wygląda na człowieka pogodnego i zadowolonego z siebie. Prywatnie na pewno dużo się śmieje, co widać po mocnych kurzych łapkach w kącikach oczu.  Ma dużą wiedzę i doświadczenie polityczne, co słychać  jego wypowiedziach. Niestety swoje teksty ma też wyuczone na pamięć, właściwie co do sekundy, co powoduje, że nie ma szansy na dorzucenie czegoś osobistego, od siebie. Rezultatem jest mocno ograniczona mimika twarzy, która powoduje, ze słuchamy słów kandydata, ale zupełnie nie wczuwamy się w jego wywody. Do tego dochodzą sztucznie wyuczone gesty rąk. Gestykulacja pomaga i jest wskazana, ale tutaj nadaje kandydatowi dodatkowej sztywności.  Pan Duda wypadł w całej debacie przyzwoicie, ale nie zrobił też nic, aby poruszyć widownię. Po prostu świetnie wyszkolony i przygotowany do swojego zadania profesjonalista.

Paweł Kukiz

Paweł Kukiz był wystąpieniem w telewizji zdenerwowany i nie do końca potrafił poradzić sobie ze stresem. Tutaj był widoczny brak obycia w debatach politycznych i wystąpieniach przed kamerą, w programach innych niż rozrywkowe. Nie pomagał mu też wybrany strój, gdyż na tle innych kandydatów w garniturach wyglądał mało poważnie. Wspomniany już stres powodował, że gubił się w swoich wystąpieniach, często zaglądał do kartki i wyglądał na lekko nieprzygotowanego. Jego charyzma wracała w momentach, kiedy mówił o tematach sobie dobrze znanych. Pan Kukiz jest przede wszystkich prawdziwy w tym, co robi i to widać w jego mowie ciała. Mówi całym sobą, a emocje ma wypisane na twarzy.  Jeśli jakiś temat przeżywa i się w niego wczuwa, widz robi to samo, mimowolnie kopiując jego mimikę i przez to czując podobnie. Ta jego szczerość emocjonalna jest wytłumaczeniem jego sukcesu w tych wyborach. On wierzy w to, co przekazuje i co chce zmienić, dlatego ludzie wierzą też w prawdziwość jego słów.  Dodatkowo pan Kukiz słuchał w trakcie debaty innych kandydatów, odwracają się w ich stronę, co nie wszyscy kandydaci robili.

Marian Kowalski

Marian Kowalski to człowiek bardzo pewny siebie. Cała jego sylwetka i mowa ciała była nastawiona na konfrontację. Czuł się swobodnie przed kamerą, pochylał się do przodu w trakcie mówienia, jakby był przygotowany do walki.  Był bardzo dobrze ubrany na tę okazję. Wypowiadane przez niego słowa były prawdziwe, nie korzystał z notatek, co jest dużą sztuką. Emocje na twarzy dokładnie oddawały jego słowa. Sprawiał wrażenie człowieka, który ma ugruntowane poglądy, wie czego chce i łatwo się nie poddaje. Widać było, że ma za sobą osobiste doświadczenia związane z niesprawnym funkcjonowaniem państwa. Często używał ostrych lub negatywnych słów, mówił bardziej o tym, co jest złe w obecnym systemie i co mu się nie podoba niż o tym, jak należało by to zmienić. Przez to, dla wielu osób może wydawać się zbyt skrajnym kandydatem. Za to swoim racjom zawsze będzie wierny. 

Paweł Tanajno

Paweł Tanajno chciał wyróżnić się strojem, zakładając czerwone spodnie i mało elegancką marynarkę. Niestety, moim zdaniem, dla kandydata takiej rangi, działa to zawsze na niekorzyść. To, jak się prezentujemy wysyła przekaz do odbiorców. Według zasady – chcesz być prezydentem, noś się jak prezydent. W jego wystąpieniu dobrze widać obycie z kamerą. Czuł się tam swobodnie i patrzył prosto w kamerę, a nawet zwracał się bezpośrednio do wyborców. Na pewno wierzy w swoje słowa i zmiany, które chce zaproponować. Widać było rownież ewidentną radość, ze znalazł się w telewizji i ma swoje pięć minut. Niestety, ten uśmiech nie schodził mu z twarzy nawet wtedy, gdy mówił o sprawach poważnych i ważnych dla państwa. Odnosiło się wrażenie, ze bardziej chce być showmanem (choćby ciągle negując zasady debaty), niż brać tę debatę na serio. 

Adam Jarubas

Adam Jarubas skupił się na powtarzaniu swoich słów i haseł wyborczych. Przez cały swój występ deklamował przygotowane wcześniej wypowiedzi. Podobnie jak pan Duda wypadł profesjonalnie, ale niestety nijako. Dzięki swojemu doświadczeniu w polityce wie o czym mówić i przypominał tutaj pana Pawlaka. Czyli w skrócie - mówmy tak, aby nikogo nie urazić  i w razie czego dostosujemy się do każdego. Również brak szczerej mimiki twarzy nie pomagał. Nieważne czy temat był smutny czy ciekawy, wyraz twarzy pozostawał ten sam.

Magdalena Ogórek

Magdalena Ogórek, aby ukryć zdenerwowanie również nauczyła się swoich wystąpień na pamięć. Debata ją na pewno stresowała, co słychać było po łamiącym się głosie. Deklamowanie z pamięci powodowało to, że mówiła za szybko i nie robiła pauz między zdaniami, łatwiej było więc zgubić wątek. Należy docenić niewątpliwą umiejętność przyswajania wiedzy i prezentowania treści bez pomocy notatek. Taki sam profesjonalizm jak w przypadku pana Dudy. Pisałam już w artykule o pani Ogórek o nieobecnej mimice twarzy , bez której nie potrafimy wczuć się w szczerość wypowiedzi, więc nie będę kontynuować. Zabrakło oczywiście ciemnej marynarki.
Więcej tutaj: http://www.psychologiawygladu.pl/2015/05/magdalena-ogorek-zbyt-chodna-i-mao_5.html

Jacek Wilk

Jacek Wilk wykorzystywał swoją wiedzę prawniczą w wypowiedziach i dzięki temu były one naturalne i zaangażowane. Widać było stres i brak obycia z kamerą, co spowodowało usztywnienie ciała. Cała linia ramion była spięta, spięła się również twarz, co nie pozwalało na swobodną ekspresję mimiczną. Pozostawał ten sam poważny wyraz twarzy, choć ton głosu sugerował zaangażowanie w temat. Merytorycznie widać było gruntowne przygotowanie. W swoich wypowiedziach odnosił się często do dalekiej przyszłości, tak jakby nie czuł się pewnie, obiecując  rzeczy na obecną chwilę.

Grzegorz Braun

Grzegorz Braun był mówcą tego odcinka. Swobodny, ważący słowa, mówiący powoli i zastanawiający się nad słowami. Pomijam kwestię zbytniego angażowania Boga w pracę prezydenta.  Słychać było pewność swoich racji i wiarę we własną wizję państwa. W żadnej wypowiedzi nie padały jednak konkrety czy propozycje zmian lub rozwiązań, za to mnóstwo ciekawych metafor. Najbardziej naturalny kandydat tej debaty.

Janusz Korwin Mikke

Janusz Korwin Mikke, jako wielokrotny kandydat na prezydenta, czuł się w trakcie debaty jak ryba w wodzie. Cała jego pochylająca się do przodu sylwetka wyrażała dominację i pewność siebie. Rozpięta marynarka wyrażała swobodę. Jego wystąpienia są ciekawe,  mówi z pasją i gra na emocjach. Potrafi również rozbawić, a na jego twarzy widać, ze przeżywa to, o czym mówi. Nie ma już stresu z byciem sobą i głoszeniem niepopularnych poglądów czy atakowaniem innych kandydatów. Plusem wypowiedzi improwizowanych jest to, że można odnieść się do haseł innych kandydatów, co pan Korwin Mikke chętnie czynił.  Doświadczenie w polityce i w debatach zaprocentowało.

Janusz Palikot

Janusz Palikot to kolejny kandydat z dużym doświadczeniem w startowaniu w wyborach prezydenckich. W tej debacie postawił na profesjonalny wygląd – garnitur na tę okazję był szyty na miarę. Dokładnie słuchał, co mówią inni kandydaci, by w czasie swoich wystąpień komentować najważniejsze rzeczy. Jego mowa ciała była pozytywna i szczera (może oprócz piramidki złożonej z rąk), a ekspresje mimiczne intensywne, dzięki czemu jego wypowiedzi były wciągające. Świetnie czuje się przed kamerą i wie jak zwracać się do odbiorców, aby ich zaangażować w słuchanie. Jest to jego mocna strona. W tej debacie to Janusz Palikot był zwycięzcą.

Brakujący kandydat
Urzędujący prezydent Bronisław Komorowski nie pojawił się na debacie. Uważam, ze nie był to dobry krok z jego strony. Wyborcy mają prawo do porównań między kandydatami. Oglądając ostatni wywiad obecnego prezydenta z trzema dziennikarzami Polsatu, odniosłam wrażenie, że panu Komorowskiemu już za bardzo nie chce się starać. Czuje się tak komfortowo w swojej roli, że chyba w ogóle nie dopuszcza do siebie myśli, że mógłby te wybory przegrać. Podczas wywiadu brakowało mi zaangażowania i mniejszego bagatelizowania obecnych problemów w kraju. O ciągłym przerywaniu dziennikarzom nie wspomnę.

 A wam kto najbardziej przypadł do gustu w trakcie debaty?

Autor:Diana Nowek
Share on Google Plus
    Blogger Comment
    Facebook Comment

3 komentarze:

  1. Brawo, zdążyła Pani. Oceny bardzo wnikliwe, takie jak w artykule o M Ogórek ...jestem pod wrażeniem
    Jozef

    OdpowiedzUsuń
  2. I tu przyznam racje autorce. Palikot zrobił na mnie najlepsze wrażenie. Gdybym nie znał jego poprzednich działań to brałbym jego kandydaturę pod rozwagę. A tak jeszcze sie waham nadcwyborem, bo obecny prezydent zniesmaczył mnie swoim zachowaniem. Dziękuje za artykuł i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszą turę wyborów wygrał kandydat z sympatyczną twarzą i profesjonalnym wizerunkiem. PiS najlepiej odrobił lekcje z marketingu i wizerunku politycznego.

    OdpowiedzUsuń

Wpisz swoje imię, wybierając pole NAZWA z listy. Możesz komentować za pomocą konta FB, klikając Facebook Comment. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin strony.